Marek Drzewowski  tel. 602 213 952  gg: 1961590  e-mail:baleno@poczta.onet.pl Łukasz Paliœświat  tel: 608 472 689     e-mail:lukaszpaliswiat@gmail.com
www.polska-sztanga.pl
SZUKAJ:
Fax: +48 (58)77 80 241

MENU

ZOBACZ RÓWNIEŻ
    

   



*************************






GALERIE

shr121.jpg
shr121.jpg


rai66.jpg
rai66.jpg


lukow.png
lukow.png


talib151.jpg
talib151.jpg


djangabaev17.jpg
djangabaev17.jpg


efremov17.jpg
efremov17.jpg


nabieva17.jpg
nabieva17.jpg


mgl3.jpg
mgl3.jpg


advance-happy-new-year-2018-gif.gif
advance-happy-new-ye ...


azimova91a.jpg
azimova91a.jpg



ONLINE
Witaj, Anonim
Pseudonim
Hasło
(Zarejestruj się)
Członkostwo:
Ostatni: baleno
Nowe dzisiaj: 0
Nowe wczoraj: 0
Wszystkie: 1

Na stronie:
Gości: 298
Użytkowników: 0
Razem: 298

AKTUALIZACJE



Darmowe liczniki

stat4u


KALKULATOR SINCLAIR'A

ZAPRZYJAŹNIONE STRONY




ZAGRANICZNE STRONY KLUBOWE

www.polska-sztanga.pl: Prasa donosi

Przeszukaj ten temat:   
[ Wróć na stronę główną | Wybierz nowy temat ]

Prasa Donosi

DOŁĘGI KONIEC Z KADRĄ !
Prasa donosi
Wraz z nastaniem 2018 roku Robert Dołęga przestał pełnić funkcję trenera reprezentacji Polski sztangistów, 40-latek prowadził najlepszych sportowców przez rok. W ostatnim okresie czasu, co jakiś czas pojawiają się wciąż informacje prasowe o rzekomych powodach rozstania się trenera LKS Orlęta Łuków z kadrą narodową mężczyzn. Początkowo wydawało się, że to sam Dołęga złożył rezygnację z pracy do Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, później okazało się,  że najstarszemu z braci Dołęgów nie przedłużono umowy…

Sukcesy
W tym czasie jego podopieczni wywalczyli trzy medale. Największym sukcesem był srebrny medal podczas Mistrzostw Świata w Anaheim Krzysztofa Zwarycza. Ten sam zawodnik oraz Arkadiusz Michalski i Dominik Kozłowski wywalczyli brązowe krążki podczas Mistrzostw Europy w Splicie.

Zła atmosfera
Łukowianin złożył rezygnację z pracy do Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów 13 grudnia. Teraz okazało się, że najstarszemu z braci nie przedłużono umowy. Jako przyczynę podano brak porozumienia w kadrze narodowej, złą atmosferę pomiędzy zawodnikami, trenerami klubowymi i szefem wyszkolenia Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Miejsce Dołęgi zajął Mirosław Choroś, który rok temu był kontrkandydatem Roberta w wyborach na selekcjonera. Członkowie zarządu PZPC podziękowali za wykonaną pracę, podkreślając jego wysoki trenerski warsztat.

Opozycja
Jak wiadomo, w środowisku ciężarowców od wielu lat zawodnicy oraz działacze najlepszego klubu w kraju - Budowlanych Opole - podważają decyzję oraz tworzą hermetyczną grupę.


Dołęga jeszcze wypłynie... Rozmowa z Witoldem Dziurląwiceprezesem do spraw szkoleniowych w Polskim Związku Podnoszenia Ciężarów.

Dlaczego Robert nie jest już trenerem reprezentacji Polski ?
To złożona sprawa. Dołęga miał zapewnienie, że będzie prowadził drużynę do końca 2017 roku. Prezes związku Mariusz Jędra twierdził, że nie ma pieniędzy, by zabezpieczyć pensję Robertowi. Zrozumiał to i żeby nie obciążać Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów zdecydował się pobierać wynagrodzenia za obozy, które przepracował. Prowadził najlepszych ciężarowców bardzo dobrze.

Więc, co poszło nie tak?
Nie jest tajemnicą, że niektórzy zawodnicy go nie akceptowali. Przykładowo Krzysztof Zwarycz, który był negatywnie nastawiony do Roberta. Postąpił nie fair.

Dlaczego ?
Jeszcze długo przed Mistrzostwami Europy w Splicie zespół metodyczny bardzo krytycznie podchodził do Zwarycza. Nie chcieli zgodzić się na jego start w Stanach Zjednoczonych. Robert wraz ze mną stanęliśmy po stronie zawodnika i przekonaliśmy wszystkich, by dać mu szansę w przygotowaniach do Mistrzostw Europy i Świata.

Efekt był znakomity: srebro i brąz. Więc o co chodzi ?
Pojawiła się bariera. Robert chciał współpracować z zawodnikami, a oni nie. Pojawiły się argumenty, że jest zbyt mała bariera wiekowa, bo do niedawna selekcjoner sam był zawodnikiem. Dla mnie to śmieszne. Z młodszymi ciężarowcami nie było żadnych problemów.

Czyli ?
Trenerem klubowym Zwarycza jest Ryszard Szewczyk, który jest zarazem członkiem zarządu Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Bardzo negatywnie wypowiadał się o współpracy. To nieprawda. Robert wprowadzał wiele nowinek treningowych. Poprawnie prowadził swoich podopiecznych. Pod koniec roku odbyło się spotkanie zarządu. Wtedy pojawiła się propozycja, by ktoś inny zajął się reprezentacją. Padło na Mirosława Chorosia.

Przecież to chore, by zawodnicy decydowali kto ma być ich opiekunem...
Dokładnie. Sam wytknąłem sytuację z przeszłości. Kilka lat temu zawodnicy nie chcieli trenować właśnie z Szewczykiem. Zbuntowali się i wyjechali ze zgrupowania.

Przed Robertem droga zamknięta ?
Dołęga jest młodym i obiecującym trenerem. Jestem przekonany, że jeszcze kiedyś wypłynie na szerokie wody (24wspólnota.pl; Mateusz Połynka, 10.01.br)

Wysłany przez autor dnia @17-01-2018 o godz. 18:38:38 @ (256 odsłon)
(Czytaj więcej... | 2 komentarze | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

MIROSŁAW CHOROŚ… DŹWIGAMY NA CZYSTO !
Prasa donosi
Wczoraj, na portalu internetowym onet.pl pojawiał się niezwykle interesujący wywiad, jaki z nowym trenerem męskiej kadry narodowej seniorów przeprowadził red. Wojciech Harenda z Polskiej Agencji Prasowej. Poniżej pełna jego treść… Od 1 stycznia trenerem kadry narodowej mężczyzn w podnoszeniu ciężarów został dr Mirosław Choroś. Poprowadzi reprezentację już po raz trzeci... „Wszystkich będzie obowiązywać jedna zasada – dźwigamy na czysto…” - podkreślił w wywiadzie dla PAP.

Dwa poprzednie okresy, gdy prowadził pan kadrę, były udane. Złoty medal w kat. 85 kg z Londynu Adriana Zielińskiego i brązowy Bartłomieja Bonka w 105 kg oraz prawie 20 miejsc na podium mistrzostw świata to dorobek z tamtych lat...

Rzeczywiście, gdy poprzednio pracowałem w tej roli, to były dobre lata polskiej sztangi. Mieliśmy silną ekipę, która zdobywała medale i tytuły na najważniejszych światowych imprezach. Teraz sytuacja jest zdecydowania inna, atmosfera wokół dźwigania po igrzyskach w Rio de Janeiro nie jest dobra, przeciwnie - jest bardzo zła. Prawie wszystkim zawodnikom przypięto łatkę dopingowiczów, którzy zhańbili imię Polski. Z tego co wiem, odpowiedzialność zbiorowa nie powinna mieć miejsca, gdyż winę w każdym przypadku trzeba udowodnić.

W organizmach braci Zielińskich wykryto nandrolon...

I tego nikt nie neguje. Nie chcę się zastanawiać nad tym, w jaki sposób ten środek tam się znalazł, czy zażyli go świadomie, czy też nie... Panel dyscyplinarny uznał winę za udowodnioną, starszy z braci Adrian został zdyskwalifikowany w postępowaniu odwoławczym na cztery lata. Jest jednak kilka spraw, które nadal budzą pewne wątpliwości. W trakcie postępowania wyszło na jaw, że podczas badań próbek A i B złamano procedury WADA. Pomimo tego cztery lata dyskwalifikacji zostały utrzymane, co dla tego zawodnika oznacza definitywny koniec kariery.

A uważa pan, że należałoby dać mu szansę rehabilitacji ?

Sądzę, że tak. Decyzja naszego krajowego panelu jest bardzo, bardzo sroga. Wyniki badania próbek Adriana Zielińskiego pobrane w 2012 roku w Londynie, po zdobyciu złotego medalu, były już kilka razy weryfikowane. Nigdy nic nie wykryto, Polacy byli wtedy na olimpijskim pomoście jedną z kilku całkowicie czystych nacji. Kara Ilii Iljina, który został przyłapany na dopingu dwa razy – podczas igrzysk w Pekinie i Londynie, została ostatnio skrócona do dwóch lat. Taką decyzję podjęła Światowa Federacja Podnoszenia Ciężarów (IWF) i Kazach wróci do sportu pod koniec czerwca 2018. Jak do tego werdyktu ma się dwa razy dłuższa kara nałożona na polskiego mistrza olimpijskiego przez kra-jowy panel dyscyplinarny ? Mnie osobiście to bardzo dziwi, podobnie jak procedura, gdy zarówno w pierwszej, jak i drugiej instancji orzekał ten sam skład.

Zieliński był jednak winny, choć przed wyjazdem do Rio był kontrolowany kilkanaście razy, a te wcześniejsze badania nic nie wykazały...

Znam go praktycznie od początku jego kariery. To ja go wprowadziłem do kadry po igrzyskach w Pekinie, byłem szkoleniowcem w Londynie, gdy zdobył złoty medal. Jeszcze raz podkreślam, że w żaden sposób nie neguję wyników badania i wykrycia nandrolonu w jego organizmie, ale uważam, że tej klasy zawodnika nie powinno się definitywnie skreślać jednym, bardzo rygorystycznym orzeczeniem.

Co skłoniło pana do podjęcia decyzji o trzecim podejściu do kadry ciężarowców w sytuacji, gdy atmosfera wokół dyscypliny jest daleka od życzliwej ?

Muszę przyznać, że sam z taką propozycją do władz związku nie wystąpiłem. Od dłuższego czasu docierały do PZPC informacje o złej atmosferze na zgrupowaniach kadry. W końcu zdecydowano, że węzeł trzeba przeciąć. Propozycję objęcia kadry otrzymałem od Rady Trenerów i władz PZPC. I zdecydowałem się ją zaakceptować, jestem przecież związany z podnoszeniem ciężarów od lat, nawet w okresach, gdy pracowałem za grani-cą, byłem zawsze na bieżąco z tym, co się działo w kraju.

Jak pan zatem ma pan aktualny obraz dyscypliny, której byt olimpijski może być zagrożony. Coraz częściej słychać głosy nawołujące do wykluczenia podnoszenia ciężarów z programu igrzysk z powodu ogromnych problemów z dopingiem...

Mam nadzieję, że do tak drastycznych decyzji jednak nie dojdzie. A mnie w kraju, podobnie jak dziewięć lat temu po igrzyskach w Pekinie, czeka praca od podstaw. Trzeba od początku zbudować kadrę, gdyż obecnie jest w niej tylko trzech zawodników, którzy mogą wystąpić na arenach zagranicznych w zawodach seniorskich. Krzysztofa Zwarycza, który ostatnio zdobył w USA tytuł wicemistrza świata w kat. 85 kg, oraz Arkadiusza Michalskiego osobiście wprowadziłem do kadry po Pekinie. Ich kariery jednak nie będą trwać wiecznie, powoli obaj będą się zbliżać do sportowej emerytury. Jest jeszcze Łukasz Grela i... to wszystko.

Czy w tej sytuacji można się na igrzyskach w Tokio w 2020 roku spodziewać medali ?

To – co podkreślam – nie będzie program z myślą o Tokio. Potrzeba kilku lat, aby zespół odbudować. W młodszych rocznikach regularnie zdobywamy medale, mamy utalentowanych 15-17-latków, którzy później znikają. Trzeba sprawdzić, co jest tego powodem i sprawić, aby ten proces się zakończył.

Ilu lat potrzeba, aby polskie ciężary wróciły na światowej czołówki ?

Minimum kilku. W rok czy dwa lata to się nie uda, dlatego medalowe marzenia w Tokio trzeba odłożyć ad acta. Kto obiecuje krótsze terminy albo kłamie, albo chce być cudotwórcą. A ja w cuda nie wierzę.

Gdy w 2012 roku po igrzyskach w Londynie, pomimo dwóch medali, odchodził pan z PZPC, wielu działaczy było panu przeciwnych. Czy teraz nie obawia się pan, że będzie podobnie ?

Czas wszystko zweryfikował. Dzisiaj w związku już nie ma tych osób, którym - pomimo odniesionych sukcesów - się nie podobałem. Nie ma sensu przypominać, kto to był. Dzisiaj konieczne jest, aby środowisko się zintegrowało, żeby najważniejszym celem była reprezentacja, a nie osobiste interesy. Wierzę, że tak się stanie, o tym chyba najlepiej świadczy zaufanie, jakim mnie obdarzono, gdy zaproponowano mi stanowisko trenera. Dzisiaj trzeba na bok odłożyć wzajemne niechęci i żale, musimy wspólnie działać, aby poprawić aktualnie fatalny odbiór dyscypliny.

Jak chce pan to zrobić ?

Tak, aby wszystkich bezwzględnie obowiązywała zasada – dźwigamy na czysto! Bez żadnego wspomagania, nawet ze świadomością tego, że wyniki mogą był słabsze niż oczekiwane. Nie możemy już sobie pozwolić na żadną wpadkę. Zdaję sobie sprawę, że jeden taki przypadek spowoduje, że mnie także już nie będzie. Czysty sport jest w interesie nas wszystkich, mam nadzieję, że świadomość tego też już wszyscy mają. Także ci młodzi sportowcy, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę (31.12.2017; 10:41, sport.onet.pl; Wojciech Harenda/PAP)


Mirosław Choroś i Marek Drzewowski podczas zawodów „Zirve” w Astara (2015)


Zdaniem „Polskiej Sztangi”...

Mirosław Choroś po raz trzeci został trenerem kadry narodowej seniorów i po raz trzeci... wybór ten jest kwestionowany falą hejtu na jednym z portali społecznościowych. Fakt ten musi  dziwić, tym bardziej, że propozycja objęcia tego stanowiska wypłynęła bezpośrednio od Rady Trenerów i władz PZPC, które zostały przecież powołane do życia podczas ubiegłorocznych wyborów ! Okazuje się jednak, że w polskich ciężarach nadal nie ma jedności, a kontredans trenerów kadry narodowej seniorów trwa nadal. Trudno dociec, cóż złego działo się w kadrze prowadzonej przez Roberta Dołęgę, ważne jest to, że kadra seniorów praktycznie nie istnieje. Dzisiaj mamy nowego trenera, ale stare żale wciąż mają się bardzo dobrze. Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko internetowy hejt a nie... realna groźba ze strony kilku seniorów, którzy znów zechcą „robić trenerowi pod górę”. W obecnej sytuacji byłoby to po prostu niepoważne i trąciło sabotowaniem decyzji wybranych przed rokiem władz PZPC. Ktoś jednak nakręca tą falę nienawiści, która o dziwo, wciąż ma wielu zwolenników...

Jak bowiem reagować na informowanie i późniejsze przyklaskiwanie fachowcom, którzy ze „znawstwem” dzielą się wiedzą, jakoby Mirosław Choroś, z powodu rzekomego „futrowania dopingiem” miałby mieć zakaz wjazdu do Azerbejdżanu i kilku innych państw świata... ? Brak słów ! Jako osoba od lat związana z azerskimi ciężarami, mogę kategorycznie zaprzeczyć tego typu rewelacjom i pogłoskom. Mirosław Choroś był i jest nadal cenionym trenerem, nie tylko w Azerbejdżanie, ale i w wielu innych państwach świata. Za aferą dopingową w Azerbejdżanie stali zupełnie inni ludzie, którym ciężko było zrozumieć, że tylko czysty sport jest jedyną sensowną drogą do sukcesów. Po odejściu Chorosia, trenerami w Azerbejdżanie zostały osoby, dla których liczyły się wyłącznie medale i... pieniądze, za wszelką cenę. Taki stan rzeczy doprowadził ten kraj na skraj dopingowej przepaści i do rocznej dyskwalifikacji, orzeczonej przez władze światowej federacji podnoszenia ciężarów (IWF). Wbrew pojawiającym się plotkom... Mirosław Choroś jest zawsze mile widzianym gościem w Baku, co więcej jakiś czas temu zaproponowanu mu nawet ponownie objęcie... funkcji głównego trenera tamtejszej kadry narodowej. Z oczywistych względów odmówił. Kiedy jednak pojawiam się sam w Azerbejdżanie, zawsze jestem skrupulatnie wypytywany, co tam słychać u... „Mirka” ? Jedynym trenerem, o którym faktycznie kiedykolwiek słyszałem, że miał zakaz wjazdu do tego czy innego państwa był... nieżyjący już bułgarski trener - Ivan Abadzhiev (1932-2017), którego metody szkoleniowe dalekie były od „książkowych”.

Dlatego też... postarajmy się zaufać osobie, która na 2 lata przed Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio (2020) przejmuje dzisiaj praktycznie kilkuosobową kadrę narodową seniorów !!! Gdzie podziali się pozostali... o to trzeba zapytać trenerów, którzy byli przed Mirosławem Chorosiem. Na ocenę pracy tego ostatniego też pewno przyjdzie czas... Panie trenerze, Polska Sztanga życzy powodzenia i sukcesów, nie tylko w 2018 roku !!!

Wysłany przez autor dnia @01-01-2018 o godz. 18:00:42 @ (315 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

KRÓTKIE ŻYCIE WALDKA MALAKA ! REPORTAŻ Z CYKLU „BYŁ SOBIE SPORT”
Prasa donosi
Był jedną z największych polskich niespodzianek Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku. W wieku dwudziestu dwóch lat zdobył na nich brązowy medal. Nieco ponad trzy miesiące później już nie żył. Zginął tragicznie, jadąc na kolejne zawody, samochodem, który sobie wymarzył i dostał w nagrodę za olimpijski sukces. Waldemar Malak (1970-1992) mógł być wielkim mistrzem w podnoszeniu ciężarów. W bardzo młodym wieku osiągał ogromne sukcesy. Oprócz medalu olimpijskiego zdobył także srebro na mistrzostwach Europy, a w kraju nie miał sobie równych. Pięknie zapowiadająca się kariera została dramatycznie przerwana 13 listopada 1992 roku.




Jego było wszędzie pełno. Jak zmarł, to jakaś taka pustka – nie tylko u mnie, ale też wśród kolegów. Króciutko żył, ale żył pełnią życia. Może dlatego, że miał krótko żyć ? Nie wiem – wspomina Pani Zofia, mama Waldka. Byłem w domu, kiedy przyjechała mama Waldka z tą wiadomością. Zostaje w głowie, w sercu - ten żal, smutek. Przez jakiś czas ja, jako trener, nie mogłem pracować. Przez ponad półtora roku nie byłem w stanie, nie to było – dodaje Piotr Owczarski, trener Waldka, który spędzał z nim tyle czasu, że po części zastępował mu ojca. Ojca, którego nie było, bo pił, nie interesował się dziećmi. Kiedy Waldek był mały, nawet lekcje odrabiał w istniejącej do dziś hali „Atleta”. Hali, która także go wychowała i prawdopodobnie uratowała od udziału w morderstwie, którego dopuścili się jego koledzy. Waldek w tym czasie był na treningu. Najlepiej czuł się na zawodach, to wtedy był najbardziej zmotywowany, robił show i osiągał najlepsze wyniki. Często lepsze, niż na treningach. Jemu było ciężko jak miał śmieci wynieść, a 400 kilogramów na olimpiadzie to nie – śmieje się Pani Zofia. On będzie na górze młody, ja będę stara. Tam też jest dużo ludzi, olimpijczyków i sportowców. Na pewno tam też jakieś zawody rozgrywają – kończy Pani Zofia (radiogdansk.pl; Tymoteusz Kobiela; 17 grudnia 2017; 15:25)

Wysłany przez autor dnia @18-12-2017 o godz. 20:33:46 @ (54 odsłon)
(komentarze? | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

66 CZŁONKÓW ZARZĄDÓW UTRACI SWOJE STANOWISKA !!!
Prasa donosi
Niektórzy nie wypełnili formalności inni zrobili to po terminie. Łącznie jednak 66 członków zarządu z wszystkich polskich związków sportowych utraci swoje stanowiska. Wśród nich są przedstawiciele tych największych – PZPN, PZPS czy ZPRP. To efekty ustawy lustracyjnej Ministerstwa Sportu i Turystyki. Wydaje się, że w wielu przypadkach, bardziej niż na swojej przeszłości - działacze polegli na biurokracji. Dokumenty lustracyjne, w obliczu niedawnej zmiany ustawy o sporcie musiało wypełnić 440 członków zarządu z 65 polskich związków sportowych - od przedstawicieli władz płetwonurkowania, psich zaprzęgów, aż po działaczy piłkarskich. We wrześniu tego roku weszła w życie ustawa według której członkiem zarządu związku w Polsce nie może być osoba będąca kiedyś funkcjonariuszem organów bezpieczeństwa PRL.

Według informacji przekazanych przez MSiT oświadczenia lustracyjne złożyło 397 członków zarządu, ale 24 dokumenty przesłano już po terminie. Wobec 42 osób które wcale nie wypełniły, jak określa to minister Witold Bańka… „prostej ankiety”, mamy łącznie 66 członków zarządu, którzy utracą swą funkcję w związkach sportowych… „W niektórych przypadkach to pokazuje chaos w związkach, czy brak rzetelności pracujących tam osób…” – powiedział minister na spotkaniu z dziennikarzami. Wśród osób, które wcale nie wypełniły oświadczenia mamy m.in. całe pięcioosobowe zarządy związków curlingu czy też płetwonurkowania. Niemal połowa zarządu Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów nie przesłała oświadczenia lub zrobiła to nieterminowo. Jego działacze też będą musieli ustąpić. O kim mowa ?

Na liście opublikowanej przez ministerstwo nie ma na razie nazwisk, ale są liczby. Jasno wynika z nich, że kilka osób będzie musiało zrezygnować z pełnionych funkcji także w tych największych związkach sportowych. Wśród działaczy, którzy nie przekazali informacji lustracyjnych jest po jednym działaczu z Polskiego Związku Piłki Siatkowej i Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Jedna osoba z zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej przesłała takie oświadczenie już po terminie. W siedzibie na Bitwy Warszawskiej na razie nikt nie wie, o kogo chodzi… „Nie mam pojęcia, kto to. Oświadczenia wysyłało się indywidualnie. O prezesa może być pan spokojny…” – wyjaśnił krótko Zbigniew Boniek. Ministerstwo zasygnalizowało, że w dwóch przypadkach oświadczenia członków zarządu PZPN będą wymagały wyjaśnienia. W sumie takie zastrzeżenia są co do 51 otrzymanych dokumentów. W niektórych przypadkach oświadczenia są „niejednoznaczne” w innych nie mają wpisanego nr PESEL czy numeru dowodu osobistego. W przypadku jednego działacza związku sportowego, ministerstwo zostało poinformowane o jego rezygnacji z dotychczas pełnionej funkcji (sport.pl; Kacper Sosnowski; 15.12.br; 12:36)

Wysłany przez autor dnia @15-12-2017 o godz. 19:06:06 @ (264 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

ADRIAN ZIELIŃSKI PRZEGRAŁ !!!
Prasa donosi
Apelacja Adriana Zielińskiego oddalona - Panel Dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie odrzucił wniosek sztangisty o skrócenie dyskwalifikacji. Adrian Zieliński tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi w Rio został złapany na stosowaniu nandrolonu. Ten sam steryd wcześniej wykryto w organizmie jego brata, Tomasza. Mistrz olimpijski z Londynu został zdyskwalifikowany na cztery lata. Zawodnik na własny koszt zrobił badania, które wykazały, że steryd prawdopodobnie przyjął nieświadomie, w zabrudzonej witaminie B12. Jego prawdomówność potwierdziło badanie wariografem wykonane przez biegłego sądowego. Sportowiec walczy o zmniejszenie kary do co najmniej 2 lat. To pozwoliłoby mu wrócić do sportu przed IO w Tokio.

… „Nandrolon dostał się do mojego organizmu bez mojej wiedzy, myślę, że ktoś chciał nam zaszkodzić, ale teraz nie ma to już większego znaczenia. Przede wszystkim chcę udowodnić, że przyjąłem steryd nieświadomie. Wyłożyłem mnóstwo pieniędzy na prawników, ekspertyzy, badania i wyjazdy, a mimo to zostałem ukarany bardzo surowo…” – mówił w obszernym wywiadzie dla „Pomorskiej”. Jego zdania nie podzielił jednak Panel Dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu. Jak poinformował portal Onet, powołując się na wypowiedź Michała Rynkowskiego z Polskiej Agencji Antydopingowej dla PAP, apelacja została w całości oddalona. Zieliński ma prawo odwołać się teraz do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Nie wiemy jeszcze, czy z niego skorzysta (Gazeta Pomorska, Joachim Przybył, 12.12.br; 00:42)


DYSKWALIFIKACJA ADRIANA ZIELIŃSKIEGO UTRZYMANA W MOCY !!!

Panel dyscyplinarny przy Polskiej Agencji Antydopingowej utrzymał w pełni orzeczenie wydane w pierwszej instancji – czteroletnią dyskwalifikację nałożoną na ciężarowca Adriana Zielińskiego… „Apelacja od czteroletniej kary dyskwalifikacji została w całości oddalona” – poinformował PAP pełniący obowiązki dyrektora Polskiej Agencji Antydopingowej – Michał Rynkowski. Zieliński został wykluczony z reprezentacji Polski podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku po ujawnieniu w jego organizmie środka dopingowego. Mistrz olimpijski w kat. 85 kg z Londynu cały czas twierdził, że nigdy świadomie nie zażywał zabronionego środka nandrolonu, który został wykryty.

Jego zapewnieniom nie dał jednak wiary panel dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, który 13 stycznia 2017 roku zdecydował o nałożeniu na zawodnika czteroletniej dyskwalifikacji. Pozytywny wynik dało badanie próbki pobranej 1 lipca 2016 roku w Polsce. Zieliński zapewnił, że jego wszystkie plany sportowe są nadal związane z ciężarami i że trenuje po to, aby utrzymać formę i walczyć o prawo startu w igrzyskach w Tokio z 2020 roku. Przed panelem dyscyplinarnym przy Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie wielokrotnie dowodził, że nandrolon przyjął nieświadomie. Zanieczyszczona nim miała być zażywana przez niego witamina B12. Złoty medalista olimpijski z Londynu wielokrotnie podkreślał, że dla niego, zawodnika najwyższej klasy światowej, kontrole antydopingowe były codziennością. Przed wyjazdem do Rio de Janeiro przeszedł ich kilkanaście. Zielińskiemu przysługuje odwołanie do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (onet.pl; 11.12.br; 23:02)



Wysłany przez autor dnia @12-12-2017 o godz. 20:14:02 @ (177 odsłon)
(komentarze? | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

ADRIAN ZIELIŃSKI PRZYGOTOWUJE KOLEJNY, BARDZO WAŻNY DOWÓD !
Prasa donosi
Mistrz olimpijski z Londynu w podnoszeniu ciężarów z Londynu wciąż walczy o udowodnienie, że nandrolon znalazł się w jego organizmie przypadkowo. Pod koniec listopada odbędzie się jego następna rozprawa przez panelem dyscyplinarnym Polskiej Agencji Antydopingowej… „Będzie to równie istotny dowód w sprawie, a nawet ważniejszy niż samo badanie wariografem…” - mówi nam Adrian Zieliński, który w zeszłym roku został zdyskwalifikowana na cztery lata. Wcześniej nigdy nie był karany za doping, a mimo to otrzymał tak wysokie zawieszenie. Zawodnik chce skrócenia kary do dwóch lat, a w najlepszym przypadku nagany.

Pod koniec października odbyła się kolejna rozprawa przez panelem dyscyplinarnym POLADA. Mecenas sztangisty przedstawił nowy dowód na niewinność Zielińskiego, a więc badania wariografem, czyli tzw. „wykrywaczem kłamstw”. Sprawę odroczono, bo panel stwierdził, że potrzebne jest nie tylko zapoznanie się z badaniem, ale także prze-słuchanie dwóch nowych świadków: lekarza klubowego zawodnika oraz człowieka do-starczającego odżywki dla PZPC. Zieliński miał nieświadomie zażyć zanieczyszczoną nandrolonem witaminę B12. Wtorkowa (14.11.br) rozprawa w Warszawie miała być ostatnią. Tak jednak nie było.

… „Przedstawiono mowy końcowe, ale na zakończenie sprawy mój pełnomocnik poruszył bardzo ważną kwestię, która moim zdaniem będzie rzutować na cały przebieg sprawy. Póki co, czekam na potwierdzenie od mecenasa, bo w tym momencie zbiera wszelkie materiały. Będzie to ważny dowód w sprawie, nawet bardziej istotny od przestawionego wcześniej badania wariografem…” - mówi nam Zieliński, który dodaje, że chodzi o przeanalizowanie procedur zastosowanych podczas badania pobranych od niego próbek. We wtorek na przesłuchaniu pojawił się tylko jeden wezwany świadek, co dodatkowo opóźnia sprawę.

… „Był lekarz klubowy, drugi świadek, a więc dostawca odżywek gdzieś „wyparował”. Po prostu w tym momencie nie ma z nim jakiekolwiek kontaktu. Panel nie miał za to już do mnie żadnych pytań. Oczywiście liczyłem na ostateczny wyrok już teraz, ale sytuacja zmieniła się po tym, jak mój pełnomocnik poruszył dodatkową kwestię. Panel nie mógł zatem wydać decyzji. Czuję, że w tym momencie jestem jeszcze bliżej skrócenia kary. Następna rozprawa ma się odbyć 28 listopada. Otrzymaliśmy wiadomość, że wtedy poznamy werdykt, a jak będzie, to się dopiero okaże. Naprawdę nie chcę myśleć, co się stanie, gdy panel nie skróci mojego zawieszenia…” - dodaje w rozmowie z nami Zieliński (Krzysztof Srogosz, eurosport.interia.pl, 16.11.br, 12:35)

Wysłany przez autor dnia @20-11-2017 o godz. 17:49:35 @ (145 odsłon)
(komentarze? | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

DOPING… PRAWDA O CHIŃSKICH MEDALACH !
Prasa donosi
Wielkie Chiny boją się 79-letniej pani doktor Xue Yinxian, którą wkrótce mają od- wiedzić przedstawiciele Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). Wstrząs nas- tąpił w październiku, kiedy telewizja ARD wyemitowała wywiad ze zbiegłą do Nie- miec chińską lekarką. Pani Xue wyznała, że w proceder dopingowy w latach 80 i 90 zaangażowanych było 10.000 sportowców z reprezentacji narodowych i kadr regionalnych.

… „Cały system sportowy był gangreną…” – powiedziała lekarka i przytoczyła kilka dra-stycznych przykładów. Do jej gabinetu trener przyprowadził 13-letniego chłopca trenującego gimnastykę, któremu wyrosły piersi. Leczyła dziewczynki, które cierpiały na zaburzenia równowagi i widzenia. Osobiście opiekowała się Li Ningiem, sześciokrotnym medalistą olimpijskim z igrzysk w Los Angeles (1984), dziś znanym biznesmenem. Przed igrzyskami w Seulu (1988) Li sam ją poprosił o kurację dopingową, której mu odmówiła. Pani Xue ma 68 zeszytów zapełnionych notatkami z czasów, gdy pracowała w chińskim sporcie. Wie dużo. Na własne oczy widziała, jak rodził się system. Wzorowa komunistka, ukończyła studia z wyróżnieniem z nową wtedy w kraju specjalizacją – medycyna sportowa. Od 1977 do 1984 roku była odpowiedzialna za 11 reprezentacji narodowych, m.in. w lekkiej atletyce, pod- noszeniu ciężarów, siatkówce, koszykówce, badmintonie. To był ważny moment w historii sportu chińskiego, bo właśnie w 1984 roku Chińczycy po 32 latach przerwy wystartowali w igrzyskach. Władze miały jeden cel – wykorzystać sport do celów propagandowych. Środ- kiem do sukcesu miał być doping. Lekarze byli wysyłani na szkolenie do ZSRR, także do krajów zachodniej Europy, żeby z bliska przyjrzeć się sposobom używania niedozwolonych środków przez sportowców.

Magazyn „L'Equipe" podaje, że w 1979 roku jeden z chińskich lekarzy odwiedził Francję i wrócił z konkluzją: „Wszyscy się dopingują. Musimy robić to samo”. Chińczycy wy- myślili własny środek dalibu, będący koktajlem sterydów i produktów tradycyjnej medy- cyny. Szybko też nauczyli się działać ostrożnie. „Babcia wróciła" to hasło, że można jechać na zawody, bo organizm został wyczyszczony z niedozwolonych środków. System odrzucał czarne owce, ludzi, którzy nie chcieli brać albo aplikować dopingu – tak jak doktor Xue. W 2007 roku do domu byłej lekarki wtargnęli funkcjonariusze policji i dali jej do zrozumienia, że ma milczeć. W trakcie szamotaniny jej mąż, znajdujący się trakcie rekonwalescencji po operacji mózgu, upadł na ziemię. Zmarł kilka tygodni później.

Pani Xue wraz z młodszym synem Yang Weidongiem i synową uciekła z kraju z pomocą niemieckiej ambasady. W Niemczech już trzykrotnie na wniosek policji zmieniała miejsce zamieszkania, w pobliżu widziani byli chińscy szpiedzy. Dziś Xue przebywa w domu dla uchodźców, ma do dyspozycji pokój, z sąsiadami dzieli łazienkę i kuchnię. Mówi, że się nie boi. W dn. 9 listopada br lekarka spotka się z przedstawicielami WADA. Nie należy się spodziewać daleko idących konsekwencji. Decyzję o odebraniu chińskim sportowcom medali zdobytych w latach 80 i 90 – co postuluje pani Xue – musiałby podjąć MKOl, który niedaw- no przyznał Pekinowi (CHN) prawo organizacji zimowych igrzysk w 2022 roku (RP, Olgierd Kwiatkowski, 06.11.2017, 13:44)

Wysłany przez autor dnia @08-11-2017 o godz. 18:49:25 @ (411 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

KOŁECKI I DOŁĘGA DOSTALI ZŁOTO I BRĄZ IO W PEKINIE !!!
Prasa donosi
Szymon Kołecki i Marcin Dołęga odebrali - odpowiednio - złoty i brązowy medal... igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 roku... To dziwne, ale też cieszy - mówi mistrz olimpijski, który w swojej kolekcji ma też srebrny krążek z 2000 roku igrzysk z Sydney. Z kolei dla Dołęgi to pierwszy medal. Jednak wygląda na to, że na emeryturę olimpijską nie ma co liczyć, bo dwukrotnie był zdyskwali- fikowany za doping. Dziewięć lat temu Kołecki w kategorii 94 kg zajął II miejsce, wygrał Kazach - Ilya Ilyin. Dopiero w listopadzie 2016 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdyskwalifikował go, bo w próbce krwi wykryto niedozwolone środki (można je badać do 10 lat od zawodów)... Nie byłem zaskoczony, gdy oszustwo wyszło na jaw. Zdawałem sobie sprawę, w jaki sposób przygotowuje się sportowców w krajach byłego ZSRR. Można wtedy było walczyć z nimi własnymi siłami albo wcale - stwierdził Kołecki tuż po tym, jak w we wtorek w Centrum Olimpijskim odebrał złoty krążek... Zdążyłem się oswoić z myślą, że go dostanę. Procedura trwała ponad rok. To złoto jest spełnieniem marzeń. I nie żałuję, że stało się to w Warszawie, a nie w Pekinie. Medal wręczyła mi pani Irena Szewińska, legenda polskiego sportu. Przy tym byli też inni wybitnymi sportowcy, których podziwiam albo są mi bliscy - stwierdził Kołecki.



W podobnej sytuacji jest Marcin Dołęga. On w Pekinie rywalizował w kategorii 105 kg. Uzyskał taki sam wynik jak Dmitriy Lapikov. Tyle że Polak był lżejszy od Rosjanina o... 0,07 kg i dlatego zajął IV miejsce, a Lapikov - III. Jednak po latach okazało się, że Rosjanin brał niedozwolone środki... Mimo że minęło dziewięć lat, to pamiętam tamten start. Marzyłem o medalu i w końcu go mam - podsumował Dołęga, dla którego jest to jedyny olimpijski krążek. W 2012 r. podczas igrzysk w Londynie spalił trzy próby. Brązowy medal teoretycznie powinien zapewnić mu emeryturę olimpijską. Jest wypłacana po 40 roku życia, wynosi mniej więcej 2500 zł na rękę. Jednak 35-letni Dołęga nie ma na nią co liczyć. W pierwszej połowie września weszła w życie poprawka do ustawy o sporcie z 2010 r. Według niej świadczenie przysługuje osobie, która „nie była karana dyscyplinarnie za doping w sporcie dys- kwalifikacją w wymiarze jednostkowym większym niż 24 miesiące lub więcej niż raz bez względu na jej jednostkowy wymiar”. Tymczasem trzykrotny mistrz świata był dwukrotnie zdyskwalifikowany na dwa lata za stosowanie dopingu. Po raz pierwszy w 2004 roku, drugi - w 2014 roku. Choć każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie, to przepis jest jasny. Z kolei Kołecki emeryturę zapewnił sobie w 2000 r., gdy w Sydney zdobył srebro. Natomiast PKOl za złoto w Pekinie wręczał 200 tys. zł i samochód osobowy, za srebrny - 150 tys. zł, a za brązowy - 100 tys. zł !



We wtorek w PKOl miała zebrać się komisja, która będzie dyskutować o ewen- tualnych nagrodach i jej wysokości. Decyzje mają zapaść w ciągu kilku tygodni... Nie rozmawiałem z nikim na ten temat. Jeśli PKOl będzie chciał nas dodatkowo wynagrodzić to super, jeśli nie, to nic. Najważniejsze, że mam medal - wzruszył ramionami mistrz olimpijski, który dziewięć lat temu otrzymał 150 tys. zł... Zresztą samochodu nie potrzebuję. Niedawno kupiliśmy z żoną bardzo dobre, dla niej i dla siebie - śmiał się Kołecki, który po karierze radzi sobie bardzo dobrze. Był prezesem Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, ale zrezygnował po tym, jak podczas igrzysk w Rio na dopingu wpadli bracia Adrian i Tomasz Zielińscy. Prowadzi własną firmę, a rok temu zaczął rywalizować w mieszanych sztukach walki. Ma na koncie dwa zwycięstwa w federacji PLMMA. W dn. 21.10.br zawalczy w kopalni soli w Wieliczce na gali robionej przez Tomasza Babilońskiego... MMA to ogromne widowisko, bardzo popularne i dochodowe. To także taki sport, w którym można zaistnieć na dobrym poziomie, mimo że nie miało się z nim styczności. W poszczególnych dyscyplinach, jak boks czy zapasy, na pewno bym się nie odnalazł - ocenił 35-letni Kołecki. Z kolei Dołęga sportową karierę zakończył. Jest trenerem ciężarowców w Feliksie Siedlce... A na co dzień pracuję jako żołnierz zawodowy - dodał. Na złoty medal z igrzysk w Londynie wciąż czeka Anita Włodarczyk. (Tomasz Biliński, POLSKA TIMES; 26.09.br; 19:00; zdjęcia - Jan Rozmarynowski, dziękujemy)

Wysłany przez autor dnia @26-09-2017 o godz. 19:55:45 @ (152 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

CZARNY CZERWIEC… ZMARŁ PAWEŁ ZIÓŁKOWSKI !
Prasa donosi
W poniedziałek, 05.06.br w wieku 44 lat zmarł na zawał serca – Paweł Ziółkowski (1973-2017), reprezentant Polski, medalista mistrzostw Europy i Polski. Paweł Ziółkowski był wychowankiem MKS „Start” Grudziądz, reprezentował też barwy Za- wiszy Bydgoszcz i startował w niemieckiej „Bundeslidze”, po czym wrócił do Gru- dziądza i ponownie trenował w „Starcie”. W wieku 17 lat, podczas Mistrzostw Polski Juniorów wywalczył pierwszy srebrny medal. Dwa lata później zdobył brąz podczas Mistrzostw Europy Juniorów do lat 20 w Cardiff (GBR). Na swoim koncie miał też wiele medali Mistrzostw Polski. Ostatni raz na pomoście Paweł Ziółkowski wystąpił na Mistrzostwach Polski Seniorów w Malborku w 2005 roku (grudziądz.naszemiasto.pl; Łukasz Szalkowski; 07.06.br; 07:33)

Z ostatniej chwili:
Pogrzeb odbędzie się w sobotę (10.06.br) o godz 11:00,
w Kościele p.w. Maksymiliana Kolbe w Grudziądzu przy ul. Wyspiańskiego 1
a następnie na Cmentarzu Farnym przy ul.Cmentarnej !


Wysłany przez autor dnia @07-06-2017 o godz. 18:58:46 @ (325 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

ROMAN KLIŚ NIE ŻYJE !
Prasa donosi
Wielokrotny medalista mistrzostw Polski i rekordzista kraju, na co dzień reprezen- tujący barwy Górnika Polkowice, zginął w wypadku drogowym w Gogolinie. Jego motocykl został potrącony przez samochód. Miał tylko 29 lat. Na świecie zostawił ukochaną żonę i dwójkę maleńkich dzieci. Roman Kliś (1988-2017) był jednym z najbardziej utytułowanych polskich ciężarowców ostatnich lat. Karierę rozpoczął jako 12-latek, przez jej większość reprezentując barwy Budowlanych Opole. Od trzech lat wys- tępował jako zawodnik Górnika Polkowice. W 2009 roku zdobył brązowy medal na mistrzo- stwach Europy do lat 23. Był rekordzistą kraju i indywidualnym oraz drużynowym mistrzem Polski. Szykował się do kolejnych startów...


Do tragicznego wypadku doszło, gdy Roman Kliś jechał motocyklem na trening. Ciężarowiec zderzył się z samochodem marki volkswagen golf, który według wstępnych ustaleń policji, nie ustąpił mu pierwszeństwa i przy skręcie w lewo z dużą siłą uderzył jednoślad Klisia. Sportowiec doznał wewnętrznych obrażeń, zmarł po godzinnej reanimacji. Przyjaciele zmarłego 29-latka podkreślają, że zawsze jeździł motocyklem spokojnie, a samochód zostawiał żonie, by ta mo- gła wozić nim dwójkę ich małych dzieci. Osierocił dwuipółrocznego synka i roczną córeczkę... Bardzo bolesna i tragiczna informacja, w którą nadal trudno uwierzyć. Całe środo- wisko dyscypliny pogrążyło się w wielkim smutku i bólu. Rodzinie oraz najbliższym Ś.P. Romana Klisia, w imieniu władz związku i całej społeczności podnoszenia cię- żarów, przekazuję wyrazy współczucia oraz szczere kondolencje... – powiedział pre- zes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów – Mariusz Jędra (fakt24.pl, 03.06.br; 18:17)

Wysłany przez autor dnia @04-06-2017 o godz. 08:32:43 @ (265 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

ADRIAN ZIELIŃSKI BEZ EMERYTURY OLIMPIJSKIEJ ?!
Prasa donosi
We wtorkowym wydaniu „Gazety Wyborczej” (z 14.03.br) ukazał się interesujący artykuł red. Wojciecha Borakiewicza pt. „Anatomia mistrzowskiego upadku. Historia Adriana Zielińskiego”. Zawodnik bydgoskiego Zawiszy stracił przez doping dobre imię, sportową chwałę oraz sposób na życie i przyszłość. Jak się okazuje, grozi mu jeszcze utrata olimpijskiej emerytury za złoty medal Igrzysk Olimpijskich w Londynie (2012). To specjalne świadczenie przyznawane medalistom igrzyska, Zielińskiemu należy się za złoto z Londynu. Dostawałby ją od 40-go roku życia a obecnie to 2623 zł miesięcznie ! Rząd pracuje jednak nad nowelizacją ustawy. Według nowych przepisów nie uzyskuje praw do świadczeń sportowiec ukarany ponad dwuletnią dyskwalifikacją. „Dobra zmiana” z impetem wkracza też do świata sportu, więc... wszystko możliwe. Sprawiedliwości domagają się także kibice. Przed sądem w Nakle toczy się cywilna sprawa wytoczona Adrianowi Zielińskiemu przez Michała Gniatkowskiego z Poznania. Pozwał go za naruszenie dóbr osobistych. Ucierpiały duma narodowa i poczucie patriotyzmu kibica. Żąda on przeprosin w „Wyborczej”, „Fakcie” i „Przeglądzie Sportowym” oraz wpłaty po 1000 zł na dwie fundacje charytatywne… Więcej w artykule prasowym (html), do przeczytania którego gorąco zachęcamy !

Wysłany przez autor dnia @19-03-2017 o godz. 17:43:33 @ (619 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

PROKURATOR W PZPC… BĘDĄ ZARZUTY ?
Prasa donosi
Prokuratura u ciężarowców szuka przekrętów w przetargu - dowiedziała się „Wyborcza”. Dowiedzieliśmy się, że jest też drugie śledztwo - w sprawie wyboru trenera reprezentacji. Czy szefowa Komisji Rewizyjnej zawiadomiła prokuraturę, bo nie wybrano jej męża ? Jeśli chodzi o pierwsze śledztwo, proku- ratura wyjaśni, czy w PZPC doszło do udaremnienia lub utrudnienia przetargu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. „Wyborcza” pisała o sprawie w styczniu. Przetarg na sprzęt za ponad pół miliona złotych został rozpisany i rozstrzygnięty niezwłocznie po zwy- cięstwie Mariusza Jędry w wyborach na prezesa. Wygrała go firma A dzięki kryterium ceny. Przetarg skasowano, rozpisano nowy, wygrała znów firma A. Ale ponownie zmieniono warunki przetargu, przy czym – jak twierdzi właściciel firmy A Mateusz Lendzioszek – rzucano mu kłody pod nogi, np. żądając materiałów uzupełniających w nierealnym terminie. W końcu wygrała firma B, która w poprzednich przetargach była numerem dwa. Prokuratura sprawdzi, czy w chwili zapłacenia za sprzęt był on w Polsce. Lendzioszek jest przekonany, że nie, co byłoby złamaniem warunków przetargu, o którym sądzi, że był ustawiony. To on zawiadomił prokuraturę.

Prezes Jędra i Sebastian Churas, czyli właściciel firmy B, która ostatecznie wygrała, dosko- nale się znają – również dlatego, że są ze Śląska. Podczas wyborów w PZPC Churas głosował na Jędrę… „Nie prowadzę przetargów…” – powiedział „Wyborczej” Jędra… „Robił to praw- nik, który współpracował z poprzednim zarządem... Pytałem naszego prawnika głośno i wyraźnie, czy to, co podpisuję, jest zgodne z prawem. Odpowiedział, że tak. Pojechałem sprawdzić, czy sprzęt został dostarczony, narobiłem mnóstwo zdjęć, aby mieć dowód…” - mówi prezes Jędra. … „Sprzęt Eleiko, który kupiliśmy, jest renomowany. Nic się na nim nie zacina, używanie sprzętu nie grozi kontuzją. Konkurencyjny producent Werk-San ma złą reputację. Będziemy w 100 proc. współ- pracować z prokuraturą…” - deklaruje prezes. Prezes przyznał, że zarząd PZPC przegło- sował ostatnio uchwałę, że część środków uzyskanych od sponsorów może otrzymać szef związku oficjalnie pracujący społecznie. Firma B będzie zaraz sponsorem PZPC – gdy tylko podpisze umowę. Oddzielne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyła Komisja Rewizyjna związku – dotyczy ono konkursu na trenera kadry. Jest nim dziś Robert Dołęga. Jego kontrkandydatem był m.in. Mirosław Choroś, którego żona jest szefową Komisji Rewizyjnej. To drugie dno sprawy. Ale jest i trzecie. Mianowicie klub Mazovia Ciechanów, w którym małżeństwo Chorosiów pracuje, nie otrzymało ze związku sprzętu. Dlaczego ? Bo wpadł na dopingu zawodnik Mazovii – Jarosław Samoraj (Radosław Leniarski, 16.03.br; 20:02, wyborcza.pl)

Wysłany przez autor dnia @18-03-2017 o godz. 18:02:41 @ (221 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

URAŻONY KIBIC ŻĄDA PRZEPROSIN OD ADRIANA ZIELIŃSKIEGO !
Prasa donosi
Adrian Zieliński dostał wezwanie do sądu. Polski kibic żąda od niego przeprosin... Adrian Zieliński udzielił niedawno szczerego wywiadu dla „Przeglądu Sportowego”, w którym wyznał, że nie czuje winnym wydarzeń z Rio de Janeiro, skąd wrócił tuż przed zawodami w wyniku afery dopingowej. Sztangista liczy na zmniejszenie czteroletniej kary dyskwalifikacji za przyjmowanie nandrolonu i wys- tęp na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Tymczasem, mistrz olimpijski z Londynu, będzie musiał się jeszcze zmierzyć z pozwem sądowym jednego z kibiców, który poczuł się mocno urażony postawą Zielińskiego. W dn. 3 marca 2017 roku odbędzie się posiedzenie sądowe ws. Adriana Zielińskiego - taką informację otrzymaliśmy od poznańskiej kancelarii radcy praw- nego Michała Gniatkowskiego... W związku z aferą dopingową, w którą wmieszał się mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów w Londynie, do sądu została skierowana sprawa dotycząca naruszenia dóbr osobistych. Chodzi o polskiego kibica, a jednocześnie radcę prawnego Michała Gniatowskiego. W załączonym zawiadomieniu o posiedzeniu sądu dowiadujemy się o zawez- waniu Adriana Zielińskiego do próby ugodowej... „Michał Gniatkowski uznaje się za polskiego kibica sportowego, którego dobra osobiste zostały naruszone przez Adriana Zielińskiego i w związku z tym domaga się przeprosin. Wytoczenie sprawy sądowej ma być przestrogą dla sportowców stosujących niedozwolony doping...” - czytamy w oświadczeniu, które zostało przekazane przez Veronikę Shaturskayą, asystentkę biura kancelarii. Adrian Zieliński został zawieszony przez Komisję do Zwalczania Dopingu w Sporcie na cztery lata. Z igrzysk w Rio de Janeiro wraz z nim wrócił jego brat Tomasz, również sztangista. Obaj stosowali zakazany śro- dek nandrolon (fakt.pl, Marek Dembski; 16.02.br; 17:32)



Wysłany przez autor dnia @18-02-2017 o godz. 11:24:35 @ (407 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

PIERWSZY WYWIAD ADRIANA ZIELIŃSKIEGO... PO AFERZE !
Prasa donosi
W dzisiejszym numerze „Przeglądu Sportowego” ukazał się obszerny wywiad z Adrianem Zielińskim, którego przesłaniem jest jego wypowiedź... „Chcę wrócić. Śmiało spoglądam w lustro”. Zdyskwalifikowany za stosowanie dopingu mistrz olimpijski z Londynu (2012) opowiada o ostatnich traumatycznych miesiącach jego życia i marzeniu, jakim jest skrócenie kary do dwóch lat. Rozmowę red. Szymona Tomasika z zawodnikiem CWZS „Zawisza” Bydgoszcz skomentowali: Michał Rynkowski – Dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie” oraz Kamil Wolnicki – dziennikarz „PS”. Poniżej pełne wypowiedzi obu panów...

Michał Rynkowski... „Sprawa Adriana Zielińskiego jest dla mnie jasna. W oparciu o materiał dowodowy, który został przedstawiony, uważam, że decyzja Panelu Dyscyplinarnego o cztero- letniej dyskwalifikacji jest słuszna. Dowody o niewinnośœci, które przedstawiał zawodnik, były niewystarczające do tego, aby sankcja mogła być niższa. Oczywiœście, Zieliński może się od- wołać. W ciągu tygodnia wydamy postanowienie w formie pisemnej. Od momentu, w którym otrzyma pismo, będzie miał 21 dni na złożenie odwołania. Rzadko jednak zdarza się, by kary były obniżane. Adrian Zieliński chce dwuletniej dyskwalifikacji. Rozumiem, że walczy o to, aby mieć szansę występu w igrzyskach w Tokio. To jednak nic nie zmienia, przy rozpatrywaniu sprawy nie miało to żadnego znaczenia. Sprawa była złożona. W tym sensie, że przesłuchano wielu œświadków, materiał dowodowy był obszerny. Panel Dyscyplinarny chciał zbadać wszyst- kie okolicznośœci. My, jako Komisja, chcieliœmy czteroletniej kary i taka została orzeczona...”.

Kamil Wolnicki... „Nie wiem, co czuli bliscy braci Zielińskich, gdy rozpętała się dopingowa burza, ale na pewno nie chciałbym tego przeżywać. Rozumiem też Adriana, który chciałby dostać jak najkrótszą karę i wrócić na pomost Ÿdźwigać ciężary, bo robił to całe życie. Nie sądzę jednak, żebyœśmy mieli oglądać go podczas igrzysk w Tokio. Adrian opowiada o zanie- czyszczonych odżywkach. To najczęściej spotykana linia obrony, choć rzadko skuteczna. Jak- kolwiek brutalnie to brzmi, zasada o „sportowcu, który odpowiada za to, co ma w organizmie” jest w dzisiejszej pogoni za kasą, nazywaną sportem, jedyną sensowną. W organizmie Zie- lińskiego był nandrolon, więc w œświetle prawa jest winny. Inne rozwiązanie (w przypadku dotyczącego kogokolwiek) byłoby równoznaczne z akceptacją dopingu...”.



Po kliknięciu w powyższy plik, otworzy się skan artykuły prasowego
z dzisiejszego wydania „Przeglądu Sportowego” (pdf)
(źródło: przegladsportowy.pl; Szymon Tomasik; 10.02.br; 08:40)

Wysłany przez autor dnia @10-02-2017 o godz. 18:41:14 @ (212 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

DONALD TRUMP ZOSTAWI SPORT NA SPALONYM ?
Prasa donosi
Władze MKOl są przekonane, że dekrety Trumpa to cios dla starającego się o organizację letnich igrzysk Los Angeles. Międzynarodowe związki sportowe próbują wybadać, jak regulacje wpłyną na imprezy organizo- wane w USA...  „1 stycznia dostałem od brytyjskiej królowej tytuł szlachecki. 27 stycznia prezydent Donald Trump zrobił ze mnie obcego” – pisał na Facebooku sir Mo Farah. Czterokrotny złoty medalista olimpijski w biegach na 5.000 i 10.000 m startuje pod brytyjską flagą, ale urodził się w Mogadiszu (SOM). Wpis na Facebooku opublikował, gdy pre- zydent USA zamknął – na razie na 90 dni – granice dla ludzi urodzonych w Somalii, Iranie, Iraku, Libii, Sudanie, Syrii i Jemenie. „Oznajmić dzieciom, że tatuś nie będzie mógł wrócić do domu, będzie kłopotliwe. Jak wytłumaczę, że prezydent wprowadził politykę opartą na igno- rancji i uprzedzeniach ?” – pisał Farah ze zgrupowania w Etiopii tuż po ogłoszeniu dekretu. Nikt wówczas nie potrafił odpowiedzieć, czy biegacz będzie mógł wrócić do Portland w stanie Ore- gon, w którym mieszka od sześciu lat. Dopiero w niedzielę, po rozmowach szefa brytyjskiej dyplomacji Borisa Johnsona z doradcą Trumpa - Jaredem Kushnerem, okazało się, że nowe re- gulacje nie dotkną Faraha.

Z oświadczenia brytyjskiego rządu wynika, że dla podróżujących mających po- dwójne obywatelstwo nic się zmieni. Dodatkowo sprawdzone zostaną tylko te osoby, które przybyły z krajów widniejących na liście. Wielka niewiadoma nie oz- nacza to jednak, że problem nie istnieje. Sportowcy z wyżej wymienionych krajów trenują w USA, reprezentują tamtejsze kluby albo przyjeżdżają na wielkie imprezy. Nigdy nie mieli problemów, w międzynarodowych zawodach uczestniczyli także reprezentanci państw, z którymi Amerykanie nie utrzymywali kontaktów dyplomatycznych (Kuba, Korea Północna).

Teraz nie wiemy, na czym stoimy...” – mówi Phil Andrews, szef amerykańskiego związku sztangistów. W listopadzie odbędą się w Kalifornii (Anaheim – przypis „PSz”) mistrzostwa świata seniorów w podnoszeniu ciężarów, jeśli granice do tego czasu pozostaną zamknięte, to nie wiadomo, czy w imprezie będą mogli wziąć udział... Irańczycy (na ostatnie MŚ (w Houston – przypis „PSz”) wysłali 7 zawodników, którzy zdobyli dwa medale). Błyskawicznie na dekret zareagowała też międzynarodowa federacja lekkoatletyczna (IAAF), która chce gwarancji od amerykańskiej administracji, że nowe regula- cje nie wpłyną na zaplanowane na 2021 roku mistrzostwa świata w Eugene... „Współpracujemy z władzami, staramy się zrozumieć nowe reguły, zobaczyć, w jaki sposób dotkną one przyjeż- dżających do Stanów Zjednoczonych sportowców i działaczy...” – mówi rzecznik Amerykań- skiego Komitetu Olimpijskiego (wyborcza.pl, Michał Szadkowski; 31.01.2017; 06:33)

Wysłany przez autor dnia @31-01-2017 o godz. 18:39:18 @ (224 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

WYWIAD PREZESA PZPC DLA „GAZETY WYBORCZEJ”
Prasa donosi
W dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej” (24.01.2017, strona - 24) ukazał się wywiad, jakiego kilka dni temu dziennikarzowi „GW” - Radosławowi Leniarskie- mu udzielił prezes PZPC - Mariusz Jędra. Rozmowa jest mocna poprzez zadawa- ne pytanie dziennikarza, i jeszcze mocniejsza... w odpowiedziach nowego szefa związku. Poniżej, pełen tekst wywiad z prezesem PZPC - Mariuszem Jędrą.



ROZMOWA Z MARIUSZEM JĘDRĄ - NOWYM PREZESEM PZPC !

Adrian Zieliński złapany na dopingu, jego brat Tomasz też, obu wyrzucono w niesławie z wioski olimpijskiej w Rio de Janeiro. Inny kadrowicz - Krzysztof Zwarycz - wpadł przed igrzyskami. Szprycowały się też sztangistki. Ówczesny prezes związku Szymon Kołecki również ma przeszłość dopingową. Na świecie fala dyskwalifikacji sztangistów po ponownych badaniach próbek spowodowała żałosne qui pro quo. Wyniosła na przykład na podium olimpijskie Marcina Dołęgę, dopingowicza recydywistę, który ledwo uniknął dożywotniej dyskwalifikacji, a prawdopodobnie także Tomasza Zielińskiego. Dołęga dostanie brąz za igrzyska w Pekinie (2008), a Zieliński brąz za Londyn (2012). Pojawiają się apele o wykluczenie z igrzysk sportu skażonego dopingiem W Polsce ministerstwo obcina dotacje. A jednocześnie powstaje nowelizacja ustawy o sporcie, w której brak np. przepisu o zakazie pełnienia funkcji szefa związku dla osoby z przeszłością dopingową.

Od 25 lat jest pan w armii, gratuluję. W wojsku daje sobie pan radę, ale w ciężarach ?

Trudny czas dla sztangistów, to prawda. Wiem to też po telefonach Dzwonicie, gdy jest afera. Jak sukcesy, to telefonów brak. Ale jestem weteranem wojennym z misji pokojowych w Libanie, trudne pytania biorę na klatę, jak mówią sportowcy. Z kuli ziemskiej mnie nie zepchną.

OK. Są informacje, że został pan przyłapany na dopingu, i to dwukrotnie: 25 listopada 1994 r. w Turcji na amfetaminie i 24 września 1995 r. w Zakopanem. W polskiej komisji antydopingowej śladu o Zakopanem nie ma. Plotka ?

Czytał pan forum na stronie polska-sztanga.pl, która już zablokowała ten wpis. Gdy pan znajdzie coś oficjalnego, twarde dowody, to porozmawiamy. Nie jestem gruboskórny i przykro mi było, gdy o tym przeczytałem Obraża mnie to. A pan pyta mnie o bzdury.

Czyli zaprzecza pan ?

To nie jest prawda. A takie oskarżenia to już w Polsce zwyczaj. Adriana Zielińskiego ukamienowali, a on jeszcze przecież się broni. Sprawa jest oczywista. W jego organizmie był nandrolon, czyli steryd anaboliczny, próbki A i B pozytywne...

Został zdyskwalifikowany. Co tu jest do obronienia ? Może co najwyżej walczyć o mniejszą karę [nieoficjalnie dostał cztery lata, ale ogłoszenie długości kary zostało wstrzymane na żądanie zawodnika do czasu zakończenia procesu odwoławczego]

Byłem na ostatnim panelu komisji antydopingowej, więc wiem, że Adrian będzie się odwoływał do II instancji. Nawet mordercą nikt nie jest bez wyroku. Zainteresowałem się jego sprawą, gdy się dowiedziałem, że zanieczyszczona witamina B12 może dać taki wynik, jaki on miał, czyli śladowe ilości nandrolonu. Adrian jest mistrzem olimpijskim, więc wypadałoby z szacunku dla jego osiągnięć bliżej się temu przyjrzeć. [Kulomiot] Konrad Bukowiecki używał zanieczyszczonej odżywki i dostał naganę.

Te dwa przypadki są porównywalne ?

Nie. Ale bułgarscy sztangiści odwołali się od wyroków i zmniejszono im karę do ośmiu miesięcy.

Pana kredo w sprawie dopingu ?


Reprezentacja ma być drużyną. U mnie nie będzie żadnych ścieżek indywidualnych. Muszę mieć sztangistów na talerzu. Jeśli mamy wyjść z kryzysu, to powinno współpracować całe środowisko. Sam nie dam rady. Nie będę wszędzie, nie widzę wszystkiego, trener klubowy jest bliżej. Jeśli wyniki zawodnika idą gwałtownie w górę tak, że zawodnik przybiera na wadze, to powinien zauważyć oczywiste objawy dopingu. Musi wtedy zadziałać. Trzeba być czujnym. I jeszcze jedno powiem: nie lubię, jak ktoś mnie robi w balona. Na pierwszym zgrupowaniu kadry powiem: jak ktoś chce iść na skróty, niech od razu wyjeżdża. Ale na razie przyglądam się, uczę się. Z czasem głowy polecą. Adriana Zielińskiego ukamienowali, a on jeszcze się broni. Będzie się odwoływał. Nawet mordercę nikt nie jest bez wyroku

Czyli pana dewizą będzie...

Doping nie przychodzi sam. Jestem w ciężarach od 12, roku życia. Gdy przyszedłem pierwszy raz na trening, nie wiedziałem, co to doping. Z czasem młodzi ludzie dowiadują się o nim, bo często ćwiczą z kulturystami w jednej hali. Komisja antydopingowa powinna nie tylko mocniej walczyć i karać, lecz także więcej edukować. A jest w niej pięć osób na krzyż. Za mało. Jeśli chcemy robić porządki, to też zacznijmy od tych, którzy z tym walczą. Wiadomo, dużo wpadek jest na odżywkach. Niełatwo wyplenić kupowanie ich przez internet, bo pracujemy nie tylko z młodzieżą ułożoną, lecz także z trudną, która niechętnie słucha. Trzeba, że tak powiem, przestraszyć dopingiem młodych ludzi, którzy zamawiają go przez internet. No, i brakuje współpracy między związkiem a komisją antydopingową. Kontrole są w klubach niezapowiedziane, a pomysły o współpracy ze związkiem komisja traktuje, jakbyśmy mieli ostrzegać sztangistów przed ich nalotami, aby mogli uciec drzwiami i oknami. Jednak choćbyśmy nie wiem jak pracowali, nie unikniemy takich spraw. Świat jest, jaki jest. Nie tylko świat sztangistów.

Najwięcej wpadek jest jednak w ciężarach.


Bo nas najczęściej badają. I niech to robią.

Mam wrażenie, że w pana słowach - słowach szefa polskiego związku sportowego - jest więcej usprawiedliwień niż stanowczych pomysłów na odnowę. Tymczasem państwo dawało milion rocznie na przygotowania Zielińskiego, a w zamian dostało niesławę za doping mistrza olimpijskiego.

Polski związek nie ma narzędzi, aby np. zabrać dopingowiczom pieniądze, które wydał na ich przygotowanie. Prawnie jest to niemożliwe. Ministerstwo daje pieniądze, to niech je odbierze. Jestem za surowym karaniem, ale od tego są odpowiednie organy. My otrzymaliśmy dotkliwą karę. Ministerstwo odebrało nam połowę pieniędzy na sport wyczynowy i sporą część przeznaczonych na młodzież. Ucierpiało środowisko. Mam nadzieję, że teraz to samo środowisko pomoże.


Słyszałem o 90 proc. A pan mówi o połowie.

To nieprawda z tymi 90 proc., kaczka dziennikarska. Dostaliśmy dotkliwą karę, ale nie 90 proc. I powiem panu, że medale są najcenniejsze, ale wybrałbym pięć czystych lat bez wyników, a nie przymknięcie oczu na doping i sukcesy. I dodam, że pełnię funkcję społecznie. Nawet nie wiem, czy są dla prezesów nagrody za medale.


Są pieniądze dla związku za wyniki. Jedną z pierwszych decyzji po wygraniu przez pana wyborów było rozstrzygnięcie przetargu na sprzęt za kilkaset tysięcy złotych. Ktoś wygrał, przetarg skasowano, rozpisano nowy, wygrała znów ta sama osoba. Ponownie zmieniono warunki przetargu. Wtedy wygrała firma, która w poprzednich przetargach była numerem dwa. I ona dostała pieniądze. W tempie ekspresowym.


Ja nie prowadzę przetargów. Robi to nasz prawnik. Wiem, że są donosy od rywala zwycięzcy, donosy nawet do ministerstwa. Ja naszego prawnika pytałem kilka razy głośno i wyraźnie: czy to, co podpisuję, jest zgodne z prawem. Odpowiedział, że tak. Ja jestem żołnierzem zawodowym. Gdyby cokolwiek było niezgodne z prawem, to mnie nie ma! Nie mam emerytury, przyszłości, nic. Dlatego tak dbałem o przetarg. Pojechałem z trenerem kadry juniorów Mirosławem Chleboszem sprawdzić, czy sprzęt został dostarczony, narobiłem mnóstwo zdjęć na dowód, bo były podejrzenia, że zwycięzca przetargu go nie dostarczył. Wszystko było zgodne z prawem. A ja dwie noce nie spałem, bo mnie bombardowali mailami z groźbami. Jest u nas komisja przetargowa, jest w niej pan, który w ministerstwie robi takie rzeczy. Sprzęt, który kupiliśmy, jest renomowany, Eleiko. Nic się na nim nie zacina, nic nie grozi kontuzją. I na tym to polega. Gdziekolwiek by pan zadzwonił, powiedzą, że konkurencyjny producent Werk-San ma złą reputację. Już jesteśmy skatowani - mówią, że to nasz koniec, że u nas same przekręty, wszyscy się koksują. Guzik prawda. Młodzieżowcy zdobyli 23 medale, jesteśmy w trójce najbardziej medalodajnych sportów w Polsce w tej kategorii. To są wartościowi ludzie. Trzeba im teraz pomóc, a nie ukamienować dyscyplinę. Zbłądziliśmy, ale wrócimy.

Rozmawiał: Radosław Leniarski, „GAZETA WYBORCZA”, 24.01.2017, strona: 24
(żródło: pzpc.pl, wyborcza.pl)

Wysłany przez autor dnia @24-01-2017 o godz. 18:37:23 @ (258 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

„BRAŁEM DOPING NIEŚWIADOMIE…”
Prasa donosi
Po opublikowaniu oświadczenia w sprawie czteroletniej dyskwalifikacji, mistrz olim- pijski z Londynu Adrian Zieliński zgodził się na rozmowę przed naszą kamerą. Jego zdaniem, kara, którą otrzymał, jest zbyt surowa, a nandrolon wy- kryty w jego organizmie został przyjęty nieświadomie. Sztangista Zawiszy postanowił się odwołać, bo chce walczyć o Igrzyska Olimpijskie w Tokio i przede wszystkim oczyścić swoje nazwisko. Jest początek roku 2016. Zawisza Bydgoszcz ogłasza pod- pisanie kontraktów z braćmi Zielińskimi: Adrianem - mistrzem olimpijskim i Tomaszem - wi- cemistrzem Europy. Od początku pod presją i z jasnym celem: z igrzysk w Rio de Janeiro starszy z braci ma przywieźć medal i to najlepiej złoty. Jest w świetnej dyspozycji, podczas lipcowych mistrzostw Polski w rodzinnej Mroczy, w dwuboju uzyskuje 409 kg, poprawiając tym samym swój rekord życiowy i pewnie sięga po złoto.



Piękny sen kończy się w Brazylii, kiedy w atmosferze skandalu opuszcza wioskę kilka dni przed występem. W jego organizmie wykryto zakazany nandrolon. Zostaje zawieszony przez klub i opuszcza Sportową Grupę Wojskową. Panel Dyscyplinarny dyskwalifikuje go przed ty- godniem na 4 lata… „Wykazaliśmy, że to znalazło się w moim organizmie nieświadomie. Co za tym idzie, kara powinna być od nagany do dwóch lat, a niestety otrzymałem karę czterech lat. Z tą decyzją się nie zgadzam, bo jest niesłuszna i niesprawiedliwa…” - przyznaje sztangista. Zieliński zeznawał, że zabroniona substancja trafiła do jego organizmu przez nieświadome spożycie zanieczyszczonego produktu, którym była witamina B12. Co ciekawe, suplementy, witaminy oraz odżywki sztangista regularnie otrzymywał od związku… „Związek to potwierdził, lekarz to potwierdził, więc nie ma tutaj mojej winy i celowości w takim sensie, że brałem to świadomie. Więc chyba nie ma lepszych dowodów. Udowodniłem to przed Panelem, że ta sub- stancja znalazła się w moim organizmie w sposób nieświadomy…” - uważa Adrian Zieliński. Ciężarowiec Zawiszy cały czas czeka na uzasadnienie decyzji Panelu Dyscyplinarnego. Mimo to postanowił, że odwoła się do Panelu Dyscyplinarnego drugiej instancji, a to oznacza, że wszystkie dowody rozpatrywane będą ponownie. Po raz kolejny przesłuchani zostaną także świadkowie… (bydgoszcz.tvp.pl; Łukasz Betański; 20 stycznia 2017, 21:03)

Wysłany przez autor dnia @21-01-2017 o godz. 14:11:27 @ (255 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

OŚWIADCZENIE ADRIANA ZIELIŃSKIEGO WS. DYSKWALIFIKACJI !
Prasa donosi
Adrian Zieliński został zdyskwalifikowany na cztery lata za stosowanie dopingu. Mistrz olimpijski z Londynu, w którego organizmie tuż przed igrzyskami w Rio de Janeiro wykryto zabronione środki, jest zaskoczony tak wysoką karą i za- powiada odwołanie się od decyzji... „Jestem niezwykle zaskoczony wymiarem sankcji na mnie nałożonym, bo i tak jak zapowiadałem od samego po- czątku, aktywnie współpracowałem z Panelem Dyscyplinarnym jak i Komisją do Zwalczania Dopingu w Sporcie, zamierzając udowodnić, nie tylko Panelowi Dyscy- plinarnemu, ale również całemu środowisku sportowemu, które skreśliło moją oso- bę na długo przed wydaniem decyzji, iż substancję zabronioną spożyłem nieświa- domie...” – napisał w oświadczeniu Adrian Zieliński... „Zdaję sobie sprawę z obowiązku wynikającego z przepisów antydopingowych, że jestem odpowiedzialny za to, co zostanie wykryte w moim organizmie i z konieczności poniesienia kary za zaistniałą sytuację, jednakże liczyłem, że w sytuacji, gdy substancja zabroniona znalazła się w moim organizmie w sposób nieświadomy, a jej źródłem był produkt zanieczysz- czony, wówczas Panel Dyscyplinarny zgodnie z przepisami antydopingowymi odpo- wiednio skróci nałożoną na mnie karę w granicach określonych w art. 105.1.2 Pol- skich Przepisów Antydopingowych tj. pomiędzy naganą a karą 2 lat wykluczenia...” – czytamy dalej... „W konsekwencji nałożenie na mnie kary 4 letniego wykluczenia uważam za niesprawiedliwą i liczę, że Panel Dyscyplinarny II instancji biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, stwierdzi, że doszło do naruszenia przepisów anty- dopingowych z uwagi na nieświadome zastosowanie produktu zanieczyszczonego i następnie wymierzy karę w granicach wskazanych powyżej, co umożliwi mi powrót do sportu i próbę oczyszczenia swojego dobrego imienia...” – dodał. Zieliński zapo- wiedział w oświadczeniu, że skorzysta z przysługującego mu prawa do odwołania. Zaapelował też: „(...) proszę by kibice, przedstawiciele środowiska sportowego oraz przedstawiciele mediów nie wydawali jeszcze wyroku w mojej sprawie i nie osądzali mnie przed ostatecznym wyjaśnieniem sprawy...” (onet.pl; 16.01.br; 12:13) > Tekst oświadczenia A. Zielińskiego: część I, część II, część III, część IV (jpg)



Wysłany przez autor dnia @16-01-2017 o godz. 16:18:31 @ (249 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

ADRIAN ZIELIŃSKI ZDYSKWALIFIKOWANY NA CZTERY LATA !!!
Prasa donosi
Mistrz olimpijski z Londynu w podnoszeniu ciężarów w kat. 85 kg Adrian Zieliński został zdyskwalifikowany na cztery lata za doping... „Nie daliśmy wiary jego wyjaśnieniom...” - powiedział Michał Rynkowski, dyrektor biura Ko- misji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. To była największa afera dopingowa w pol- skim sporcie. Na igrzyskach w Rio Zieliński był faworytem w kategorii 94 kg. Z wioski olimpijskiej wyleciał tuż przed startem. Zrobił to w ślad za swoim młodszym bratem Tomaszem. U obydwu stwierdzono obecność nandrolonu, najcięższego dopingu sterydowego, najcięższego przestępstwa sportowego. Razem ze sztangistą wioskę opuścił w trybie natych- miastowym indywidualny jego trener Jerzy Śliwiński. W Rio wszyscy trzej zaprzeczali, jakoby mieli cokolwiek wspólnego z dopingiem, i twierdzili, że winne są awaria maszyny, błąd po- miaru, niewyjaśnione, niekorzystne okoliczności, nie wykluczali manipulacji i spisku przeciw nim. Mówili, że musieliby być skończonymi idiotami, biorąc doping, który utrzymuje się w or- ganizmie 18 miesięcy. To drugie nie jest prawdą. Badania dowodzą, że bracia kłamali, a co do trenera - nie jest i nie może to być przesądzone. Dowody na ich sportową zbrod- nię są bezsporne, bo pochodzą z różnych źródeł: mistrza Europy Tomasza przebadała Świa- towa Agencja Antydopingowa zaraz po jego przyjeździe do Rio, mistrza olimpijskiego Adriana przetestowała polska komisja antydopingowa jeszcze przed igrzyskami.

Polscy kontrolerzy wykonali jeszcze kontrekspertyzę próbki Adriana w laboratorium w Rzymie, aby uniknąć błędu w tak poważnej sprawie. Wszystkie próbki dostarczone do polskiego labora- torium są kodowane, anonimowe, badane w kolejności wpływania. Dopiero te wysłane do Rzymu były przypisane do nazwiska. Adrian Zieliński zgodnie z prawem zachowa prawo do emerytury olimpijskiej, choć są uzasadnione wątpliwości, czy zdobył medal ucz- ciwie. Jego próbki z tych igrzysk zostały ponownie przebadane, ale wyniki - tak jak wszystkie wyniki retestów - zostaną upublicznione po zakończeniu olimpiady. Adrian nigdy nie udoku- mentował swojego pobytu w Osetii, gdzie próbowali go namierzyć kontrolerzy an- tydopingowi, aby pobrać od niego próbki.

Do turnieju olimpijskiego w Rio Zieliński również przygotowywał się indywidualnie, w mistrzo- stwach Polski na początku lipca wystąpił w kat. 105 kg i błysnął doskonałą formą. Uzyskał w dwuboju 409 kg, drugiego Arkadiusza Michalskiego wyprzedził o 13 kg. To miała być zapo- wiedź medalowej dyspozycji w Rio. Okazało się jednak, że w mistrzostwach Polski startował, gdy miał już w organizmie nandrolon. Przed panelem dyscyplinarnym przy Komisji do Zwal- czania Dopingu w Sporcie Zieliński dowodził, że nandrolon spożył nieświadomie. Zanieczy- szczona nim miała być zażywana przez niego witamina B12... „Panel nie dał wiary przed- stawionym przez niego wyjaśnieniom...” - powiedział Michał Rynkowski z Komisji. Za- wodnikowi przysługuje odwołanie. Adrian Zieliński to jeden z najbardziej utytułowanych pol- skich sztangistów ostatnich lat. Oprócz triumfu w Londynie ma także złote medale mistrzostw świata w 2010 roku w kat. 84 kg i mistrzostw Europy 2014 w Tel Awiwie w kat. 94 kg. W 2015 roku został wicemistrzem świata w kat. 94 kg (wyborcza.pl; Michał Szadkowski, Rados- ław Leniarski; 13.01.br; 18:11)



Super Express”: Zamierzasz pogodzić się z wyrokiem pierwszej instancji ?

Adrian Zieliński: Co prawda, nie mam jeszcze tej kary na piśmie, ale słyszałem o tym.
Wciąż twierdzę, że jestem niewinny i będę starał się to udowodnić.


  Komisja nie miała jednak żadnych wątpliwości, by cię ukarać...

W trakcie postępowania pierwszej instancji wykazałem, że to nie jest moja wina.
Nandrolon, który wykryto w moim ciele, dostał się do organizmu poprzez
zanieczyszczoną witaminę B12, którą zażywałem. Niestety, komisja tego
nie uznała, ale będę się odwoływał.


Jak usłyszeliśmy w Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, sukces
w postępowaniu drugiej instancji zależy od tego
 czy przedstawisz nowe dowody.


Jakie nowe dowody ?! Wszystko, co dotyczyło tej sprawy zostało przekazane
komisji w pierwszej instancji. W trakcie postępowania wykazałem, że
zażyłem tę substancję nieświadomie i uważam, że oczyściłem swoje imię,
a że komisja podjęła inną decyzję, to co ja mogę zrobić ? Przysługuje
mi prawo do odwołania i na pewno z tego skorzystam. Pracuję nad tym
z adwokatem i jeśli odwołanie nic nie pomoże rozważymy dalsze kroki.


4 lata zawieszenia może oznaczać koniec kariery ?


Nawet nie chcę o tym myśleć...

Trenujesz ?

Nie, bo po co? Czekam na rozstrzygnięcia, a na ten moment nie
mam nic wspólnego z ciężarami. Odpoczywam po 20 latach treningów.


Michał Rynkowski - dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie:
 „Adrian musi pokazać nowe dowody. Mogę potwierdzić, że Komisja do
Zwalczania Dopingu w Sporcie podjęła decyzję o zawieszeniu Adriana na 4 lata.
Zarówno wyniki próbki „A”, jak i otwartej w sierpniu próbki „B” potwierdziły
obecność nandrolonu w organizmie zawodnika, więc nie było żadnych
wątpliwości. Zieliński może się odwołać od decyzji, ale zobaczymy czy
przedstawi nowe dowody w stosunku do tego, co przedstawił podczas
postępowania pierwszej instancji. Równolegle toczy się sprawa jego brata,
Tomasza, ale nią zajmuje się Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów
i z tego co wiem, nie ma jeszcze żadnych decyzji...

To duży cios... - skomentował Szymon Kołecki, były prezes PZPC... Jest to przykra informacja, oczywiście spodziewana, ale przykra. Jest to wielkie nieszczęście dla całego środowiska ciężarowego, no i największa dla Adriana. Był jednym z trzech najlepszych zawodników w kadrze, kiedy ja prowadziłem związek. Jego pozytywny wynik dopingowy był dla mnie ciosem. Oczywiście ja osobiście nie miałem z tym nic wspólnego, ale jako szef organizacji do której Adrian należał, czułem że muszę zrezygnować. Uważam to również za osobistą porażkę... - dodaje. Kołecki nie ma wąt- pliwości, że podnoszenie ciężarów w Polsce jest w wielkim kryzysie, ale wierzy, że wkrótce wyjdzie na prostą... To jest duży i poważny kryzys, zwłaszcza wizerunkowy. Będą się podnosiły. Mamy świetnych zawodników i trenerów. Myślę, że około 1,5 roku jest potrzebne, żeby zawodnicy zaczęli dobrze startować, żeby ta kadra się unormo- wała. Mam nadzieję, że w roku 2018 będą mogli walczyć o medale MŚ. Nowy zarząd swoją ciężką pracą pokaże, że dopingu nie toleruje, że z nim walczy, że organi- zacyjnie wszystko dobrze prowadzi. Wyniki sportowe to wszystko potwierdzą, taką mam przynajmniej nadzieję... - tłumaczy Szymon Kołecki > Zieliński zawieszony na 4 lata za doping. Kołecki: „To cios dla ciężarów (html)


Wysłany przez autor dnia @14-01-2017 o godz. 10:35:22 @ (18809 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

KOLEJNY, REWOLUCYJNY POMYSŁ SZYMONA KOŁECKIEGO !!!
Prasa donosi
Szymon Kołecki ma pomysł, jak walczyć z koksiarzami. To byłaby rewo- lucja… Proponuje, aby wobec sportowców, którzy świadomie brali doping, stoso- wać bardzo surowe kary. Wypowiedział się także na temat braci Zielińskich, którzy nie wystartowali na IO, bo w ich organizmach wykryto niedozwolone środki. Ostatnie miesiące były bardzo trudne dla Szymona Kołeckiego. Dwukrotny meda- lista olimpijski zrezygnował z funkcji prezesa Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. To za jego kadencji wybuchła wielka afera dopingowa w tej dyscyplinie sportu. Podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro całą Polską wstrząsnęły wpadki dwóch czołowych sztangistów. Najpierw było głośno o Tomaszu Zielińskim, a niedługo potem doping wykryto u jego brata, złotego medalisty z igrzysk w Londynie, Adriana.

Kołecki do dzisiaj żyje tamtymi wydarzeniami. Z jednej strony podkreśla, że nie chce bronić braci Zielińskich, a z drugiej wierzy, że mogli przyjąć zabronione środki nieświadomie. W rozmowie z weszlo.com przyznał jednak, że przed igrzyskami w Rio nie podobało mu się, że sztangiści nie chcieli trenować z kadrą. Woleli ze swoim trenerem przygotowywać się do igrzysk… „Z oboma się widziałem po igrzyskach. Tomka spytałem, czy ma mój numer telefonu, bo jeśli tak, to zawsze może zadzwonić, a nie pajacować przed kamerami. Rozmowa była krótka, Tomek jest mi dość obojętny. Adrianowi życzę bardzo do- brze. Trudno mi uwierzyć, że z pełną determinacją przygotowywał się do igrzysk w ten, a nie inny sposób…” - tak podsumowuje on wątek obu braci, apelując jednocześnie o powstrzymanie się z osądami do momentu, aż zapadnie ostateczna decyzja w ich sprawie.

Były prezes PZPC mówi za to wprost, jak powinno się postępować z koksiarzami, którym udowodniono winę. Przedstawia swoją propozycję. Kołecki jest zdania, że najskuteczniejsze będzie nie tylko dyskwalifikowanie sportowców-oszustów, ale także uderzanie ich po kieszeni. W bezwzględny sposób, nawet przy pomocy komornika… „Jak powinno się walczyć z kok- siarzami? Nakładając wysokie kary. Nie takie, które zapłacisz dobrowolnie, tylko ta- kie, które z ciebie ściągnie komornik. Bez litości. Osoba przyłapana na świadomym stosowaniu dopingu powinna zapłacić co najmniej równowartość półrocznych zarob- ków. Co najmniej ! To by była poważna groźba. Wyobraźmy sobie zawodnika, który wpada na koksie i dostaje dożywotnią dyskwalifikację. Dziś on znika ze środowiska, a tak musiałby jeszcze zapłacić, powiedzmy 50 tysięcy złotych…” - wyjaśnia.

Co ciekawe, dzięki dopingowej wpadce rywala 35-letni Kołecki został kilkanaście dni temu... mistrzem olimpijskim. W 2008 roku na igrzyskach w Pekinie był drugi, ale po latach okazało się, że najlepszy wówczas Ilja Iljin stosował doping. Najbardziej zaskakujący jest w tym fakt, że Kazach to przyjaciel Kołeckiego. Dlatego sytuacja jest bardzo niezręczna… „Często roz- mawiamy, czasem się spotykamy. Ale o tym (wpadce dopingowej Kazacha - przypis red.) nie rozmawialiśmy, bo nie wiem, co mu powiedzieć. Nie w tym sensie, że mam do niego pretensje. Nic z tych rzeczy, nigdy nie miałem złudzeń i wiedziałem, jak się przygotowują zawodnicy ze Wschodu, z kim walczę i na jakich zasadach. Jako kole- dze jest mi przykro, że może stracić swój dorobek. Ale zależy mi na tym medalu, całe życie o niego walczyłem…” (sportowefakty.pl; Robert Czykiel, 10.01.br; 14:54)

W marcu br duże zainteresowanie wzbudzi też walka z udziałem Szymona Kołec- kiego. Utytułowany polski sztangista, w 2016 roku zdecydował się na poważnie zająć trenin- gami MMA. Jako trenera wybrał, podobnie jak wcześniej Mariusz PudzianowskiMirosława Oknińskiego, jednego z pionierów tej dyscypliny w Polsce. Do jego debiutu dojdzie w dn. 04.03.br podczas gali „Profesjonalnej Ligi MMA 72” w Łomiankach, a rywalem ma być Dariusz Kazimierczuk, który w dotychczasowych starciach na zawodowej sce- nie poniósł pięć porażek. Wstępnie pozyskaniem Kołeckiego jest zainteresowana również druga siła MMA w Polsce - federacja „Fight Exclusive Night”. Niewykluczone, że po debiucie w Łomiankach byłego sztangistę zobaczymy także w klatkoringu FEN...

Wysłany przez autor dnia @11-01-2017 o godz. 18:34:57 @ (2448 odsłon)
(Czytaj więcej... | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

ZWIĄZKOWA STAJNIA AUGIASZA !!!
Prasa donosi
W dzisiejszym numerze „Przeglądu Sportowego” ukazał się artykuł red. Szy- mona Tomasika pt. „Ciężarowa stajnia Augiasza”, któremu udało się dotrzeć do… raportu Komisji Rewizyjnej. W artykule tym jest mowa o samym raporcie oraz stwierdzonych przez komisję nieprawidłowościach i nadużyciach ! Pojawia się też w nim informacja o obowiązku powiadomienia prokuratury i minister- stwa sportu w związku z poświadczeniem nieprawdy odnośnie „fikcyjnego” zgrupo- wania kadry makroregionalnej Wielkopolskiego i Kujawsko-Pomorskiego OZPC w Burzeninie w 2015 roku oraz wielce prawdopodobnym wniosku o nieudzielanie ab- solutorium ustępującemu Zarządowi. W rozmowie z Kamilem Wolnickim, były Prezes PZPC – Szymon Kołecki stwierdził, że nie ma się czego bać, a z informacji które posiada wnioskuje nawet, że zgrupowanie w Burzeninie się odbyło (!!!), chociaż je- go najbardziej zaufany człowiek w PZPC potwierdził Komisji Rewizyjnej, że Bu- rzenin był… „fikcją”. Co więcej, S.Kołecki uważa, że treść protokołu została specjalnie przygotowana na potrzeby sobotniego zjazdu a za wszystkim stoi rzekomo… Katarzyna Choroś – członek Komisji Rewizyjnej, której męża – Mirosława Chorosia, były Prezes PZPC zwolnił niegdyś z funkcji trenera kadry narodowej. Nic dodać, nic ująć… poniżej oba artykuły !








Wysłany przez autor dnia @16-12-2016 o godz. 19:49:03 @ (1388 odsłon)
(Czytaj więcej... | 8 komentarze | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

SZTANGIŚCI Z RIO DE JANEIRO MOGĄ SPAĆ SPOKOJNIE !?!
Prasa donosi
Na portalu prawosportowe.pl wielokrotnie poruszano zagadnienia prawne zwią- zane ze stosowaniem dopingu w sporcie oraz jego zwalczaniem. Tym razem na przykładzie Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro będziemy mogli przyjrzeć się, jak w praktyce wygląda wdrażanie przepisów antydopingowych. Wszystko to dzięki opublikowanemu przez WADA raportowi niezależnych obserwatorów, któ- rzy zgodnie z przepisami Światowego Kodeksu Antydopingowego mają prawo kon- troli programu antydopingowego realizowanego podczas igrzysk. Raport liczy sobie 55 stron i jest kompendium wiedzy o tym jak w rzeczywistości wygląda walka z dopingiem. W opublikowanym dokumencie zawarto także szereg rekomendacji na przyszłość. Tym niemniej najciekawszą część raportu stanowią wskazane przez niezależnych obserwato- rów poważne niedociągnięcia, które stawiają pod znakiem zapytania skuteczność realizacji programu antydopingowego.

Wśród wymienionych przez obserwatorów zaniedbań w pierwszej kolejności wskazano na brak wystarczającej ilości personelu dla realizacji programu, brak odpowiedniego przeszkolenia personelu niższego szczebla, nieprawidłowości w planowaniu czynności funkcjonariuszy kon- troli antydopingowej, brak prawidłowego zarządzania stacją kontroli dopingowej w wiosce olimpijskiej, braki w sprzęcie elektronicznym i innym niezbędnym do przeprowadzenia kontroli oraz niski poziom organizacji transportu personelu kontrolnego. Najbardziej dobitne są jednak wnioski obserwatorów dotyczące procesu pobierania próbek od sportowców. Z zaplanowanych 5.380 testów antydopingowych przeprowadzano 4.882. Na marginesie warto dodać, że przy- najmniej jednorazową kontrolę przeprowadzono wobec 3.237 sportowców co stanowi ok. 29% wszystkich uczestników Igrzysk w Rio. Jako zaskakujący wskazano fakt, że w piłce nożnej nie przeprowadzono żadnych kontroli poza rozgrywkami (Out-of-Competition Testing), a w spor- tach tzw. wysokiego ryzyka (np. podnoszenie ciężarów) przeprowadzono bardzo mało lub wcale nie przeprowadzono badań krwi w trakcie zawodów (In-Competition Testing). Jedna z zaginionych próbek nie została namierzona aż do dwóch tygodni po zakończeniu zawodów. Ponadto, około 100 próbek nie zostało przypisanych do konkretnych sportowców z uwagi na błędy we wprowadzaniu danych. W raporcie wprost wskazano, że gdyby nie zaangażowanie personelu antydopingowego, który starał się przezwyciężyć powyższe przeciwności program antydopingowy igrzysk niemal na pewno by się zawalił. Pozytywnie oceniono natomiast Brazylijskie Laboratorium Kontroli Dopingu, które wg obserwatorów było doskonale wyposażone, pracowało solidnie i wydajnie.

W świetle powyższego należy przypomnieć, że jednostką odpowiedzialną za organizację igrzysk, w tym również za realizację programu antydopingowego i skuteczne wdrożenie prze- pisów Światowego Kodeksu Antydopingowego jest Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Nie- którzy już wieszczą, że w związku z doniesieniami zawartymi we wspomnianym raporcie podniosą się głosy, że MKOl nie przestrzega standardów WADA w zakresie walki z dopingiem. Co ciekawe sam MKOl nie podziela negatywnej oceny programu. Richard Budgett, dyrektor MKOl do spraw medycznych i naukowych w swoim oświadczeniu stwierdził, że raport dowodzi, że pomimo pewnych trudności podczas IO w Rio de Janeiro wdrożono udany program antydopingowy (prawosportowe.pl, Marcin Kryszko, 02.11.br; 11:46)


Wysłany przez autor dnia @16-11-2016 o godz. 19:39:46 @ (170 odsłon)
(komentarze? | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

RZĄD OBCINA DOTACJĘ DLA PZPC !!!
Prasa donosi
Polski Związek Podnoszenia Ciężarów straci nawet 90 procent dotacji z resortu sportu ! Jak dowiedział się reporter Radia ZET - Michał Dzienyński, związek będzie musiał też oddać kilkadziesiąt tysięcy złotych przyznanych mu w tym roku. Sprawa utraty dotacji to efekt kontroli po aferze dopingowej polskich sztangistów podczas tegorocznych Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro... (wiado- mości.radiozet.pl; 04.11.2016, 09:25). To bardzo złe wieści dla polskich ciężarów, tym bardziej w przeddzień ważnych wyborów okręgowych w Dobryszycach, Poz- naniu, Siedlcach i Wrocławiu. Po nich będzie już wiadomo praktycznie wszystko !

Z ostatniej chwili...

W kuluarach Kursokonferencji Trenerów i Instruktorów PZPC, jaka rozpoczęła się wczoraj w Spale żywo dyskutowano o sensacyjnej informacji jednej z radiowych stacji o tym, że resort sportu zamierza znacznie zmniejszyć w przyszłym roku nakłady na naszą dyscyplinę. W wia- domości tej była mowa o dotacji zmniejszonej nawet o 90 %. Jeszcze przed spotkaniem, wice- prezes ds. organizacyjnych - Mariusz Jędra oraz pełniąca obowiązki prezesa PZPC, Sekretarz Generalna PZPC - Halina Pikuła, konsultowali się w tej sprawie z Ministerstwem Sportu i Turys- tyki. Nikt z MSiT nie potwierdził tych wiadomości... Jeszcze w piątek, 4 listopada, kilka minut po ukazaniu się informacji dotyczących zmniejszenia finansowania PZPC przez MSiT w roku przyszłym, rozmawiałem z autorem materiału. Reporter Michał Dzienyński nie chciał po- wiedzieć, od kogo z MSiT uzyskał owe sensacyjne wiadomości. Jednocześnie zgodził się, że jego „news” nie został doprecyzowany o to, że ewentualne zmniejszenie dotacji obejmie jedynie grupy seniorskie. A o tym, w środowisku wiedzieliśmy od trzech miesięcy (Marek Kaczmarczyk - Rzecznik Prasowy PZPC)


Wysłany przez autor dnia @04-11-2016 o godz. 19:58:49 @ (216 odsłon)
(komentarze? | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

ADRIAN ZIELIŃSKI STANĄŁ PRZED KOMISJĄ ZWALCZANIA DOPINGU !
Prasa donosi
Ciężarowiec Adrian Zieliński i jego trener złożyli podczas posiedzenia Pa- nelu Dyscyplinarnego obszerne wyjaśnienia. Teraz będą one szczegółowo analizowane. Gdy będziemy gotowi, wyznaczony zostanie termin kolej- nego spotkania. Na dzisiejszym nie zapadły żadne, ostateczne decyzje…- poinformował dyrektor biura Komisji do Zawalczenia Dopingu w Sporcie - Michał Rynkowski. W środę na posiedzenie Panelu Dyscyplinarnego Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie stawił się Zieliński, w którego organizmie przeprowadzone na początku lipca bada- nia, przeprowadzone przed wyjazdem na igrzyska olimpijskie do Rio de Janeiro, wykazały zabroniony środek nandrolon. Ich wyniki zostały jednak ogłoszone dopiero wtedy, gdy zawod- nik był już w Brazylii. Zieliński, mistrz świata i złoty medalista olimpijski z Londynu w kat. 85 kg oraz jego obecny trener Jerzy Śliwiński odpowiedzieli na pytania związane ze skandalem dopingowym, który wybuchł po tym, gdy nandrolon wykryto już w Brazylii u jego młodszego brata Tomasza, tegorocznego mistrza Europy w kat. 94 kg. Po posiedzeniu panelu dyscyplinar- nego obaj nie chcieli odpowiadać na pytania dotyczące przebiegu posiedzenia… Dla dobra postępowania nie udzielamy przed jego zakończeniem żadnych informacji - tłuma- czył swoich klientów ich przedstawiciel prawny mecenas Łukasz Klimczyk !

Adrian Zieliński jechał na igrzyska do Rio jako jeden z głównych kandydatów do miejsca na podium w kat. 94 kg. Z powodu dopingu, za stosowanie którego wcześniej ganił rywali, nie stanął na olimpijskim pomoście. Dzień przed startem został usunięty z ekipy narodowej. Wcześniejsze wielokrotne badania nie wykazały w organizmach braci Zielińskich żadnych zabronionych środków. W mistrzostwach świata w Houston w 2015 roku Adrian Zieliński osiągnął piąty rezultat. Jednak później - po dyskwalifikacji za doping zawodników, którzy zajęli miejsca II-IV - przyznano mu srebrny medal. Do zmagań olimpijskich w Rio przygotowywał się indywidualnie. W mistrzostwach Polski na początku lipca wystąpił w kat. 105 kg i błysnął dos- konałą formą. Uzyskał w dwuboju 409 kg, drugiego Arkadiusza Michalskiego wyprzedził o 13 kg. To miała być zapowiedź medalowej dyspozycji w Rio. Okazało się jednak, że w MP star- tował, gdy miał już w organizmie nandrolon. Sam zawodnik cały czas twierdzi, że jest nie- winny i nigdy świadomie nie stosował żadnych zakazanych substancji. Sprawę młodszego z braci Zielińskich rozpatruje komisja antydopingowa IWF, gdyż pozytywny wynik w jego przy- padku dało badanie przeprowadzone tuż po przylocie do Rio de Janeiro. On również nie wys- tąpił w tegorocznych igrzyskach (polskieradio.pl; 12.10.2016 21:20)


Wysłany przez autor dnia @13-10-2016 o godz. 17:26:35 @ (378 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

MARIUSZ JĘDRA CHCE BYĆ SZEFEM PZPC !!!
Prasa donosi
Rozpoczęła się walka o stołek prezesa Polskiego Związku Podnoszenie Ciężarów. Umówmy się - po ostatnich wydarzeniach nie jest to najbardziej rozchwytywane stanowisko w polskim sporcie. Wyzwanie chce podjąć jednak nasz człowiek z Dol- nego Śląska - wrocławianin Mariusz Jędra. Ostatnie Mistrzostwa Europy Juniorów do lat 15 i 17 pokazały, że mamy potencjał. Można odbudować polskie ciężary - za- pewnia Jędra. Jego kontrkandydatami w grudniowych wyborach będą Jerzy Nowak i Zyg- munt Smalcerz. Poniżej był też pełny przedruk materiału z gazeta-wrocławska.pl z przekierowaniem na oryginalny tekst, ale autor artykułu - Jakub Guder poprosił o natychmiastowe usunięcie go z Polskiej Sztangi... Oryginał tekstu pod zielonym lin- kiem do gazety... Przepraszamy za zaistniałą sytuację !
 



Wysłany przez autor dnia @05-10-2016 o godz. 19:34:35 @ (697 odsłon)
(Czytaj więcej... | 3 komentarze | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

POSIEDZENIE PANELU DYSCYPLINARNEGO !
Prasa donosi
Kolejne posiedzenie Panelu Dyscyplinarnego przy Komisji Antydopingo- wej, podczas którego będzie rozpatrywana sprawa dopingu wykrytego u ciężarowca Adriana Zielińskiego odbędzie się 12 października br - dowie- działa się Polska Agencja Prasowa. Podczas poprzedniego posiedzenia na początku września, panel wyraził zgodę na przeprowadzenie dodatko- wych badań odżywek przyjmowanych przez mistrza olimpijskiego z Londynu w podnoszeniu ciężarów Adriana Zielińskiego. Z wnioskiem o przeprowadzenie badań od- żywek przyjmowanych przez zawodnika oraz o wydanie laboratoryjnego pakietu dokumen- tów wystąpił pełnomocnik Adriana Zielińskiego. Bracia Adrian i Tomasz Zielińscy zostali usu- nięci z reprezentacji olimpijskiej oraz zawieszeni w prawach zawodnika po ujawnieniu już podczas ich pobytu na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro, że w ich organizmach podczas badań wykonanych jeszcze w Polsce wykryto zabroniony środek nandrolon. Po ujawnieniu do- pingu Polski Związek Podnoszenia Ciężarów rozwiązał umowę o pracę z ich trenerem klubo- wym Jerzym Śliwińskim, który nadzorował przygotowania obu sztangistów. W dn. 16 sierpnia prezes PZPC Szymon Kołecki na nadzwyczajnym posiedzeniu zarządu związku ogłosił decyzję o rezygnacji z dalszego kierowania związkiem (polskieradio.pl; PAP, 04.10.2016; 18:32)


Wysłany przez autor dnia @05-10-2016 o godz. 19:16:54 @ (213 odsłon)
(komentarze? | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

NIE ŻYJE JAROSŁAW DANILUK !!!
Prasa donosi
Nie żyje Jarosław DANILUK (1996-2016), wielokrotny zdobywca medali w pod- noszeniu ciężarów. Jego ciało znaleziono dziś na terenie Gimnazjum nr 2 w Łuko- wie. Był on jednym z przedstawicieli łukowskich Orląt w podnoszeniu ciężarów. Ma za sobą wiele udanych startów w zawodach. Dziś dowiedzieliśmy się, że nie żyje. Najprawdopodobniej popełnił samobójstwo. Sprawą jego śmierci zajmuje się policja i prokuratura. Ciało zawodnika łukowskich Orląt znaleziono dziś rano na terenie Gimnazjum nr 2. Przed budynkiem szkoły zbierają się uczniowie, znajomi i kibice, którzy wspominają swo- jego kolegę i reprezentanta klubu. W szkole pojawiła się też rodzina Jarosława Daniluka. Niestety na chwilę obecną nie są znane dokładne przyczyny ani motywy śmierci sportowca. Wyjaśni to najprawdopodobniej sekcja zwłok.

Pochodził z Trzebieszowa. Przygodę z ciężarami rozpoczął w wieku 12 lat. Pierwszy trening odbył w maju 2008 roku. Pod okiem Roberta Dołęgi jego talent szybko się rozwijał. Już w wieku 16 lat wystąpił na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy, gdzie zajął VIII miejsce. W 2013 Był V na mistrzostwach Europy do lat 17, a dwa lata później został wicemistrzem Polski do lat 20. W kwietniu 2016 roku osiągnął swój największy sportowy sukces – wywalczył tytuł Mistrza Polski do lat 20. Jarosław Daniluk był jednym z najlepszych sztangistów w historii „Orląt”, z którymi wywalczył zresztą awans do ekstraklasy. Brał udział w dwóch rzutach Drużynowych Mistrzostw Polski 2016. Przygotowywał się do zbliżających się Mistrzostw Europy w Izraelu... (lukow24.pl, telewizja.lukow.pl; 16.09.br; 09:55)

Z ostatniej chwili:
Uroczystości pogrzebowe ś.p. Jarosława Daniluka (1996-2016) odbędą się
w najbliższą środę, 21 września, o godz. 16.00 w Kościele Parafialnym
w Trzebieszowie koło Łukowa, w Jego rodzinnej miejscowości !




Jarosław DANILUK (1996-2016)

Wysłany przez autor dnia @16-09-2016 o godz. 19:36:40 @ (1044 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

ZYGMUNT SMALCERZ… WRACAM DO POLSKI !!!
Prasa donosi
W 2011 roku przeniósł się do USA i rozpoczął pracę z amerykańską kadrą pod- noszenia ciężarów. W Rio praca Zygmunta Smalcerza zakończyła się medalem olimpijskim, który zdobyła Sarah Robles. Wkrótce mistrz olimpijski z Monachium i trzykrotny mistrz świata wraca do Polski. Skończył 75 lat i chce dalej działać, naj- lepiej w polskich ciężarach, które mają ogromne problemy… Tyle oficjalnego wstępu do artykułu Kamila Wolnickiego, który „PSz” przytacza w całości poniżej. Co jednak najważ- niejsze… na niespełna 14 tygodni przed terminem Sprawozdawczo-Wyborczego Walnego Zgro- madzenia Delegatów Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów (17.12.2016 roku) – Zygmunt Smalcerz dał bardzo wyraźny sygnał, że pomimo 75 lat chciałby kontynuować swoje dalsze, nad wyraz aktywne życie w roli… działacza, być może na stanowisku Prezesa lub Wiceprezesa PZPC ! Jeśli tylko będzie on miał możliwość współpracy z odpowiednimi osobami, to szanse na odrodzenie ciężarów w Polsce są bardzo duże. W przeciwnym wypadku nie zmieni się absolutnie nic, wszak dzisiaj nie ma już mowy o jakiej- kolwiek kontynuacji tego wszystkiego, czym raczono nas przez minione 4 lata... Jak się wy- daje, polskich ciężarów nie stać już dzisiaj na odrzucenie poważnej kandydatury Zygmunta Smalcerza, który w grudniu br z powodzeniem mógłby zawalczyć o fotel Prezesa PZPC !!! Czy zyska on jednak przychylność okręgowych działaczy i poten- cjalnych delegatów na Zjazd ? Czas pokaże



Kamil Wolnicki: Odpoczął pan już po igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro ?
Zygmunt Smalcerz
: Ależ oczywiście! Zrelaksowałem się w Brazylii, już po zakończonych startach moich zawodników. Przeżyłem tam znakomite dni. Korzystałem w stu procentach z obecności w Rio de Janeiro i chodziłem na minimum trzy dyscypliny dziennie. Byłem dzięki temu niewyobrażalnie szczęśliwy, bo nigdy wcześniej nie widziałem igrzysk z tak bliska. Dla mnie to coś wspaniałego, sport jest największą przyjemnością w życiu.

Wrócił pan do USA zadowolony, bo pana zawodniczka, Sarah Robles, zdobyła brązowy me-dal, pierwszy dla USA od 16 lat w tej dyscyplinie sportu.
Udokumentowałem czas pracy w USA miejscem na podium. Amerykanie są szczęśliwi, ja także. Ciężary będą miały teraz lepszą pozycję w Stanach.

Pracuje pan w USA od pięciu lat. Długo...
Wystarczająco, żeby poznać ten kraj i jednocześnie oderwać się od polskiej rzeczywistości oraz nabrać dystansu do wielu spraw. Nastał jednak czas powrotu. Wykonałem tu wielką pracę, z której jestem dumny. Dla miejscowych największe znaczenie ma medal olimpijski. Myślę o tym wszystkim i naprawdę fajnie się poukładało. Mogłem sprawdzić wszystkie swoje przemyślenia w praktyce. Wszystko się sprawdziło. Moja praca tutaj była jak drożdże dla ciasta, bo ciężary fantastycznie się rozwinęły.

Może też pan trafi do prezydenta Barracka Obamy ?
Podsumowanie igrzysk ma nastąpić pod koniec września, już po igrzyskach paraolimpijskich i wte-dy prezydent ma przyjąć wszystkich w Białym Domu. Chętnie się wybiorę, jeśli związek będzie mnie widział w delegacji.

Później naprawdę wraca pan do Polski ?
Tak myślę. Być może będę wracał do USA jako konsultant. Zresztą, ośrodek w Colorado Springs przestaje być miejscem, gdzie na stałe przebywają zawodnicy. Teraz będą przyjeżdżali tylko na zgrupowania. Chodzi, jak wszędzie, o oszczędności. Ofiarą padli szermierze, sztan- giści i przedstawiciele kilku innych dyscyplin. Będę tu więc na stałe do końca roku.

Chciałby pan zostać tam dłużej ?

Każdy na obczyźnie tęskni, ja też. Zawsze w życiu kieruję się odczuciami. Te mówią mi teraz, że najlepszym krokiem będzie powrót do Polski.


Przejdzie pan już na emeryturę ? Choć nie wiem, czy „już” to dobre słowo.
No właśnie, skończyłem 75 lat. Mam trzy lata starszego brata, jesteśmy w bardzo bliskim kontakcie. Gdy porównuję, jak wyglądał w moim wieku i teraz, myślę, że czas coś zmienić. Cieszymy się, bo nasza mama ma 95 lat.

Panie Zygmuncie, widuję pana ostatnio co kilka lat, ale wciąż ma pan w sobie energię człowieka młodszego. co najmniej o 40 lat.
Bo ja się nie czuję staro. Zdaję sobie tylko sprawę z pewnych procesów oraz tego, że nadszedł czas na zmianę trybu życia.

Chce pan działać w Polsce jako trener, czy jako działacz ?
Już nie jako trener. Widzę się w roli działacza. Środowisko w Polsce jest sfrustrowane i skłócone. Powinien znaleźć się ktoś, kto to poukłada. Wracam teraz pamięcią do rozmowy z panem, którą przeprowadziliśmy po igrzyskach w Pekinie w 2008 roku. Mówiłem tam trochę o tym, jak widzę moje działania na innych polach. Niestety, nie ułożyło się tak, jak chciałem.


Ależ pan ma pamięć !
Wie pan co ? Ja widzę przed oczami nawet miejsce, w którym rozmawialiśmy. A wracając: czasem nie wszystko się układa, ale powroty mogą być dobre. Warto się nad tym zastanowić. Jestem w rozterce, rozmawiam ze sobą i zadaję sobie pytanie: Gdzie powinienem być i co robić, żeby nie siedzieć w domu, w kapciach ? Nie chcę marnować tego, co osiągnąłem.

Chce pan zostać prezesem Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów ?
Myślę o tym, żeby być aktywnym. Być może na stanowisku prezesa albo jakimś zbliżonym. Da się na przykład znakomicie działać jako wiceprezes. Jest tyle do zrobienia, że moja wiedza i energia może się przydać. Rozmawiamy teraz, gdy u mnie, w Colorado Springs, jest 9:30 rano. Skończyłem już jeden trening, zaraz zaczynam następny. Dzień wcześniej z Januszem Peciakiem grałem dwie godziny w tenisa, a rano miałem zawody w podnoszeniu ciężarów. Ciągle jestem w ruchu.

Polskie ciężary przed rozpoczęciem w Rio de Janeiro przeżyły wstrząs, gdy pozy- tywne wyniki badań antydopingowych mieli bracia Zielińscy.
Te dwie wpadki to tylko wierzchołek góry lodowej, tragiczne żniwo ostatnich lat. W Polsce i kilku innych krajach na świecie nikt nie zrozumiał, że rozpoczął się nowy okres w podnoszeniu ciężarów. Okres, w którym sito dopingowe ma coraz mniejsze oczka. Efekt dla tego sportu jest straszny. Podnoszenie ciężarów, jedna z najpiękniejszych dyscyplin, jest dzisiaj bardzo zagrożona, bo wyobrażam sobie dyskusje najważniejszych ludzi w światowym sporcie. Cię- żary są pewnie pierwsze na liście do wyrzucenia z listy dyscyplin olimpijskich. A przecież są takie pasjonujące ! Nie trzeba rwać w kategorii superciężkiej 215 kilogramów, by rywalizacja była równie pasjonująca i z większą liczbą kandydatów do medali.

Da się uratować ciężary ?
Zna pan wyniki badań przeprowadzonych na sportowcach różnych dyscyplin? Pytano sportowców, czy zażyją niedozwolone środków wiedząc, że szybko umrą, ale wcześniej zdobędą medal olimpijski ? Większość odpowiedziała, że zdecydowałaby się na taki krok. Ludzie są zdeterminowani, bo świat nie idzie w dobrym kierunku. Poza tym, dotąd najczęściej zamiatano sprawy dopingowe pod dywan. Od lat patrzę na ten sport z bliska i słyszałem o wielu przypadkach tuszowania wpadek. Tylko czas z tym skończyć.

W Polsce odpowiedzialność na siebie wziął Szymon Kołecki, który – jako prezes PZPC – podał się do dymisji.
Szymon popełnił pierwszy błąd na początku działalności, gdy pracował na rzecz skrócenia dyskwalifikacji jednej zawodniczki (Marzeny Karpińskiej – red.). To był sygnał, że ważniejsze są medale, niż czystość. Ten kierunek myślenia był zły. Uważam jednak, że na wielu płasz- czyznach okazał dobrym prezesem.


Bracia Zielińscy przekonują, że są czyści.
Nie znam właściwie historii, które dawałyby nadzieję, że obaj wygrają, udowodnią niewinność i szybko wrócą do rywalizacji. Śledziłem wyniki, choćby podczas mistrzostw Polski. Cały czas miałem poczucie, że dzieje się coś złego, coś, nie powinno mieć miejsca i w grę wchodzą moce poza-sportowe. Czekałem z drżeniem na wyniki badań. Później wydarzyło się kilka innych spraw. Polskie laboratorium długo nie mogło podać wyniku, a zawodnicy wyjechali na igrzyska.


Pan naprawdę wierzy w czyste ciężary ? Nawet pana medalistka ma za sobą epizod...
Ona wzięła środki na kobiece problemy, w których były zabronione środki. To jednak inna sprawa, która pokazała, że głupota ludzka nie ma granic.

Obiegowa opinia jest dziś taka, że biorą wszyscy.
Wiem, taka jest rzeczywistość. Zresztą, skoro łapie się po latach kolejnych medalistów olimpijskich, to co mają myśleć kibice ? Problem jest bardzo poważny i latami nikt z nim należycie nie walczył. Zresztą, to nie dotyczy tylko podnoszenia ciężarów. Po gigantycznym skandalu dopingowym w Rosji należało nie dopuścić wszystkich sportowców z tego kraju do startu w Rio. Tak się nie stało i moim zdaniem to błąd. Świat powinien być zdecydowany w swoich działaniach względem oszustów. W ciężarach jest tak samo. Wykluczono kraje, które przekroczyły jakiekolwiek normy, ale takich przypadków było więcej.

IWF jednak nie zdobył się na taki ruch. Jak długo można jednak to wszystko to- lerować ? Dzisiaj można powiedzieć, że wśród wyrzuconych może znaleźć się Polska.
To prawda, można tak powiedzieć. Dlatego trzeba walczyć o ciężary. Ale muszą to robić ludzie, którzy naprawdę chcą walczyć z dopingiem. To musi być cel najbliższych wyborów w kraju i na świecie.

Panu się naprawdę jeszcze chce ? Nie lepiej siedzieć sobie w ciepłym Colorado Springs ?
Zabezpieczyłem sobie przyszłość w Ameryce. W San Francisco czeka na mnie siłownia z dwudziestoma pomostami. Czekają też zaproszenia z wielu krajów, choćby z Kanady, Chile, Brazylii czy Arabii Saudyjskiej, gdzie już kiedyś pracowałem. Ludzie mnie lubią, proponują prowadzenie wykładów i kursów. Mogę tu godnie żyć. Coś mnie jednak ciągnie do kraju. Tam zasadziłem drzewa, choćby we Władysławowie i Spale. Chcę je oglądać. Może to brzmi poe- tycko, ale tak czuję. W Colorado zostawię narty i będę czasem wracał pojeździć (przeglad- sportowy.pl; Kamil Wolnicki; 08.09.br; 15:36)

Wysłany przez autor dnia @09-09-2016 o godz. 18:50:24 @ (1283 odsłon)
(Czytaj więcej... | 1 komentarz | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

SIŁA ZŁEGO NA JEDNEGO !
Prasa donosi
W ostatnim numerze miesięcznika „Kulturystyka i Fitness” (KiF 9/2016) ukazał się artykuł red. Mirosława Gołąba pt. „Siła złego na jednego” (Niesmak w Rio de Janeiro), w którym na dopingowy przypadek Tomasza Zielińskiego spogląda on z nieco innej strony… W konkluzji, autor dochodzi m.in. do stwierdzenia... „To nie Tomek przyniósł wstyd Polsce. To Państwo Polskie skompromitowało się, nie dając zawodnikowi gwarancji, że ustrzeże go od kompromitacji. To dopiero jest wstyd…”. Artykuł kończy się słowami… „Wszystkie te okoliczności zaciemniają sprawę i czynią ją coraz bardziej kontrowersyjną, ale w życiu tak już bywa, że lenistwo umysłowe nie pozwala na dotarcie do prawdy, o wiele łatwiej jest przyjąć sensacyjną wersję, która zawsze sprzeda się lepiej niż wszystkie inne…”. Zachę- camy do lektury !





Wysłany przez autor dnia @09-09-2016 o godz. 18:36:51 @ (536 odsłon)
(komentarze? | Prasa Donosi | Wynik: 0)

Prasa Donosi

POSTĘPOWANIE DYSCYPLINARNE W SPRAWIE BRACI ZIELIŃSKICH !
Prasa donosi
W poniedziałek zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne w sprawie ciężarowców Adriana i Tomasza Zielińskich, u których wykryto zabroniony środek nandrolon... – poinformował dyrektor biura Komisji do Zwalczenia Do- pingu w Sporcie - Michał Rynkowski. Postępowanie będzie prowadzone w ramach panelu dyscyplinarnego, który od 1 lipca działa przy Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Jego zadaniem jest rozpatrywanie spraw o naruszenie przepisów antydopingowych z upoważnienia polskich związków sportowych... Mamy już praktycznie wszystkie nie- zbędne dokumenty wymagane do przeprowadzenia postępowania. Na posiedzenia wzywani są świadkowie, wśród nich będą obaj zawodnicy. Ich wyjaśnienia będą szczególnie ważne, gdyż dzięki nim być może uda się ustalić kulisy wydarzenia. Obaj przecież twierdzą, że nic zabronionego nie zażywali... – powiedział Rynkowski.

Jak się dowiedziała PAP, mistrz olimpijski z Londynu ma się stawić na posiedzeniu panelu dyscyplinarnego 7 września. Prezes sekcji podnoszenia ciężarów Zawiszy Bydgoszcz - Walde- mar Gospodarek oświadczył, że do czasu zakończenia postępowania dyscyplinarnego nie będzie komentował sprawy... Po zakończeniu procedur i ewentualnym potwierdzeniu winy wobec zawodników, zostaną oni wykluczeni z członkostwa w naszym klubie. Do tego momentu wstrzymujemy się od komentowania całej sytuacji...” – zacytował oficjalne oświadczenie klubu opublikowane po ujawnieniu dopingu braci Zielińskich... Adrian i Tomasz są aktualnie zawieszeni, dopiero po wyjaśnieniu sprawy podjęte zostaną dalsze decyzje. Sekcja podnoszenia ciężarów działa... – dodał.

Adrian Zieliński, mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów z Londynu w kat. 85 kg jechał na igrzyska do Rio de Janeiro jako jeden z głównych kandydatów do miejsca na podium w kat. 94 kg. Medalu nie zdobył, był na dopingu, za którego stosowanie wcześniej ganił rywali. Polak został usunięty z ekipy narodowej po tym, gdy okazało się, że w pobranej od niego 1 lipca podczas zgrupowania w Spale próbce wykryto zabroniony steryd anaboliczny - nandrolon. Taki sam środek został ujawniony w organizmie jego młodszego brata, mistrza Europy Tomasza. Poprzednie badania nie wykazywały w ich organizmach żadnych zabronionych środków. W mistrzostwach świata w Houston w 2015 roku Adrian Zieliński na pomoście miał piąty rezultat. Jednak później – po dyskwalifikacji za doping zawodników, którzy zajęli miejsca od II do IV, przyznano mu medal srebrny. Do turnieju olimpijskiego w Rio przygotowywał się indywi- dualnie, w mistrzostwach Polski na początku lipca wystąpił w kat. 105 kg i błysnął doskonałą formą. Uzyskał w dwuboju 409 kg, drugiego Arkadiusza Michalskiego wyprzedził o 13 kg. To miała być zapowiedź medalowej dyspozycji w Rio. Okazało się jednak, że w MP startował, gdy miał już w organizmie nandrolon (eurosport.onet.pl; 05.09.br; 12:46, PAP)

ZGODA NA DODATKOWE BADANIA !
(pzpc.pl; 07.09.2016)

Wysłany przez autor dnia @06-09-2016 o godz. 20:15:48 @ (366 odsłon)
(komentarze? | Prasa Donosi | Wynik: 0)



Marek Drzewowski tel. 602 213 952 GG 1961590 e-mail: baleno@poczta.onet.pl
Łukasz Paliświat tel: 608 472 689 e-mail: lukaszpaliswiat@gmail.com


Administracja

Tworzenie strony: 0.10 sekund :: Zapytania do SQL: 188